ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze inicjatywy

 LOGO Drvenik22

Chata na Zagrodach

Poznajemy Litanię Loretańską

Opublikowano: poniedziałek, 11, maj 2020 08:53

Katolicy na różne sposoby pragną uczcić Maryję - Matkę Bożą. W ciągu wieków powstało wiele modlitw zanoszonych do Niej. Powstało również wiele litanii. Jedną z najpopularniejszych jest ta, którą śpiewano we włoskim miasteczku Loretto - dlatego nosi nazwę "loretańska". Ona właśnie stała się oficjalną litanią całego Kościoła. Z czasem dodawano do niej niektóre wezwania. Ostatnim dodanym jest wezwanie: Matko Miłosierdzia w 2014r. 

1. Dlaczego litanię do Matki Bożej nazywamy "loretańską"?

2. Wybierz jedno z poniższych wezwań, przeczytaj i zrób notatkę wyjaśniając co ono oznacza.

3. Pomódl się pobożnie i z uwagą tekstem litanii loretańskiej.

Wezwania w litanii nazywane są też KOMPLEMENTAMI dla Matki Najświętszej, poniżej kilka z wezwań z tej litanii wraz z wyjaśnieniem co one oznaczają:

Wieżo z kości słoniowej

Wezwanie Wieżo z kości słoniowej jest symboliczne. Postaram się przedstawić znaczenie tego określenia Maryi w trzech wymiarach. Po pierwsze: jaki jest sens tego wezwania? Po drugie: jak odnosi się do Maryi? Po trzecie: jakie to ma znaczenie dla nas?
Co więc ono oznacza?
Wieża symbolizuje siłę i moc. Każde miasto starożytne czy średniowieczne w swoim krajobrazie posiadało wieżę jako symbol potęgi. Również wieże świątyń gotyckich symbolizowały zwrot człowieka do Boga.
Więcej trudności jest ze zwrotem odwołującym się do kości słoniowej. To wyrażenie z kolei jest biblijne, nawiązuje do Pieśni nad Pieśniami. Kochanek, oblubieniec opisując piękno swojej narzeczonej mówi, że jej szyja jest jak wieża z kości słoniowej (7,5). Ona natomiast porównuje jego postać do rzeźby z kości słoniowej. Jak widzimy, kość słoniowa ma wielkie znaczenie jako symbol piękna. Uchodziła ona na Wschodzie za bardzo cenny i szlachetny materiał.
Dlaczego taki obraz odniesiono do Maryi?
Powody mogą być dwa. Pierwszy to przyrównanie kości słoniowej do czystości Maryi jako tej, która jest całkowicie czysta, bo jest bezgrzeszna. Przyrównując ją do kości słoniowej sławimy jej piękno: w wierze i moralności. Z połączenia określeń wieża i kość słoniowa w odniesieniu do Maryi wynika z jednej strony potęga, a z drugiej delikatność i czystość. Maryja jako osoba góruje swą czystością nad innym stworzeniami.
Drugi obraz, jaki się nam nasuwa, ma swoje korzenie we wczesnym średniowieczu. Eucharystię w tamtym czasie przechowywano w puszce z kości słoniowej w kształcie wieży. Puszki te inspirowane były symboliką maryjną. Zawierały one Najświętszy Sakrament, podobnie jak Maryja, która nosiła w sobie Ciało Jezusa. Ona była bez żadnej zmazy. Ta czysta, drogocenna Wieża z kości słoniowej zawierała w sobie Najświętszy Sakrament – prawdziwego Boga.
Jak to się odnosi do nas?
My, ludzie grzeszni, mamy możliwość przyjmowania Jezusa pod postacią Eucharystii. Powinniśmy dbać o to, abyśmy przyjmując Boga byli tego godni. Aby przyjmowanie Tego, który jest Święty, przemieniało nas. Spożywając Ciało Chrystusa powinniśmy być czyści. W liturgii Wielkiego Postu śpiewamy: Nawróć nas Panie a nawrócimy się do Ciebie. Maryja nie potrzebowała nawrócenia, była całkowicie czysta. My go potrzebujemy.
Andrzej Dołęga OP


Domie złoty

Dom jest miejscem, które zapewnia każdemu człowiekowi schronienie, bezpieczeństwo i ciepło. Do domu zawsze można wracać. Maryja jest tą, która porodziła Zbawiciela – Jezusa Chrystusa. Stała się domem dla Zbawiciela, bo powiedziała Bogu „niech mi się stanie według Twego słowa”, zgodziła się na to, by być Matką Boga. Nosiła Go w swoim łonie, w sobie. Można powiedzieć, że była domem dla Jezusa, On się w niej ukształtował, był bezpieczny pod jej sercem. Dała Mu bezpieczne mieszkanie, bezpieczne schronienie. Stała się dla Niego obroną przed niebezpieczeństwami, przed zgubnym działaniem szatana. W Maryi jest Bóg, bo to ona zachowywała w sobie, w swoim sercu wszystko to, co do niej mówił. Jest to dom złoty, czyli wspaniały, dlatego, że jest doskonały. Tak samo Matka Jezusa odznacza się cnotami i cechami duchowymi, posiada je w pełni, jest niewinna i czysta. Złoty, ponieważ Maryja jako niepokalanie poczęta jest kimś doskonałym. Jest święta, jej cnoty są w pełni ukształtowane, jest wzorem wiary, nadziei i miłości, wzorem relacji do Boga.
Maryja jest również domem każdego człowieka, który wierzy w Jezusa. Ona jest naszą Matką, Matką naszej wiary. Jeżeli do niej się zwrócimy, ona pokaże nam Syna, zaprowadzi nas do Niego. Ona, która wierzyła doskonale, będzie nam wskazywać jak wierzyć, jak zachowywać słowa Chrystusa w sercu. Ona przechowuje w domu swojego serca również każdego z nas, broni nas i naszą wiarę przed niebezpieczeństwami zwątpienia i beznadziei.
Można powiedzieć, że Maryja jest również tabernakulum, czyli tym miejscem, gdzie przechowuje się Najświętszy Sakrament – miejscem, gdzie mieszka Chrystus. Maryja jest dla nas wzorem relacji z Jezusem. My również mamy być miejscem, w którym prawdziwie mieszka Jezus, my mamy stać się żywym tabernakulum. Mamy tak jak ona zachowywać Słowa Boże w naszych sercach, to one mają być zawsze Jemu oddane. Mamy stać się doskonali, tak jak Ojciec nasz w niebie. Mamy być święci, bo dom Boży musi być wspaniały. Naszym powołaniem jest dążyć do świętości, do tego, by być zawsze z Bogiem. Tabernakulum w języku łacińskim oznacza namiot – jak pisze św. Jan Ewangelista „A Słowo stało się ciałem i rozbiło namiot wśród nas” (J 1,14). Zbawiciel zamieszkał pośród nas właśnie za sprawą Maryi – tej, która zgodziła się na wolę Bożą zwiastowaną jej przez anioła. My chrześcijanie wezwani jesteśmy również do tego, by to Bóg przez nas mógł zamieszkać na ziemi. My mamy być tym namiotem, w którym Jezus znajdzie sobie mieszkanie. To my właśnie mamy być tym bezpiecznym domem, w którym zamieszka Bóg na ziemi. Dokona się to przez świadectwo naszego życia, które w całości powinno być zwrócone ku Jezusowi i drugiemu człowiekowi. To nasza miłość do każdego człowieka będzie wskazywała na to, że Jezus mieszka pośród nas. Bóg będzie przebywał na ziemi, jeśli my będziemy dobrzy, kiedy każdy z nas będzie głosił nadzieję, kiedy każdy z nas będzie kochał.
Prośmy Pana o to, byśmy byli domem złotym, godnym i świętym mieszkaniem dla Jezusa. Niech On zawsze mieszka w nas. Nie ustawajmy w naszym dążeniu do świętości i świadczeniu o Jego miłości naszym życiem.
Jan Nalepa OP


Bramo niebieska

W rozważaniach o tytułach Matki Bożej zawartych w litanii loretańskiej, chciejmy zatrzymać się nad tytułem „Bramo niebieska”.
W starożytności brama była miejscem szczególnym: to wokół niej toczyło się całe życie handlowe, towarzyskie i społeczne. Jednocześnie brama była tym miejscem, przez które można się było dostać do miasta. Dlatego każda bitwa o miasto koncentrowała się głównie na tym właśnie miejscu: sforsowanie jej oznaczało ostateczną klęskę. Później, w czasach, gdy budowano już chrześcijańskie świątynie, brama w nich była symbolicznym miejscem przejścia ze sfery profanum do sacrum, ze świata do świętości. Od bramy zaczynała się już właściwie sfera święta. W Piśmie Świętym znajdujemy także bardzo wiele tekstów, z których wynika, że brama posiada szczególne znaczenie. Wystarczy tu przypomnieć opowieści Jezusa o bramie zwanej „ucho igielne”, przez którą ma przejść wielbłąd, czy też o metaforycznej, ciasnej bramie, która prowadzi do nieba.
Maryję nazywamy Bramą Niebieską z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że wydała na świat Jednorodzonego Syna Bożego. Jej ciało stało się bramą, przez którą Jezus przyszedł na świat. Psalm 24 zawiera takie słowa: "Bramy podnieście swe szczyty, unieście się odwieczne podwoje, aby mógł wkroczyć Krół chwały". Zostały one wypowiedziane przez Dawida, gdy przenoszono Arkę Przymierza z Obed – Edona na Syjon (2 Sm 6,17). Stara tradycja Kościoła odnosiła te słowa właśnie do Maryi i Jezusa. To Ona musiała się otworzyć w czasie Zwiastowania, żeby Wcielenie mogło stać się faktem. I to od Niej Jezus przyjął ludzkie ciało. Jak Ewa sprowadziła śmierć, tak Maryja dała nam prawdziwe Życie.
Drugą przyczyną dla której nazywamy Maryję bramą niebios jest to, iż ona jest pośredniczką między nami, a więc sferą profanum, a Jej Synem, który Jako uwielbiony odbiera chwałę niebios. Maryja jest tą bramą, przez którą Bóg udziela nam swych łask. Stało się to możliwe dzięki temu, że Jezus wisząc na krzyżu oddał nam Maryję jako Matkę, gdy powiedział do św. Jana: "Oto Matka twoja". I tak od wieków Kościół czci Maryję jako pośredniczkę wszelkich łask – tę, która wyprasza je nam u swego Syna. Jednocześnie przez te łaski niebiosa stają się dla nas otwarte. Można powiedzieć, że ruch jest dwustronny: z jednej strony – z nieba dla nas spływają łaska, a z drugiej – my przez nie możemy dostąpić chwały niebios w przyszłym życiu. Nie przez przypadek tak bardzo Kościół zachęca nas, byśmy w godzinę śmierci przyzywali imienia Maryi, aby Ona nas przyprowadziła przed oblicze swego Syna.
Wspomnijmy słowa św. Efrema Syryjczyka, które w piękny sposób podsumowują te rozważania: "Nieskalana, nietknięta, cała czysta Dziewico, Boża Rodzicielko, Maryjo! (...) Witaj, bramo niebieska i drabino dla wejścia wszystkich! Witaj, Ty która otwierasz nam bramę do raju niebios!".
Łukasz Filc OP


„Zwierciadło Sprawiedliwości”.

Tytułujemy Maryję właśnie w ten sposób, gdyż jest Ona odbiciem Bożej sprawiedliwości. Ona doświadczyła sprawiedliwości Bożej w sposób wyjątkowy. Patrząc na Nią, możemy zachwycać się sprawiedliwością Ojca, który Ją wybrał i w sposób szczególny obdarował miłością tak, że jest Ona Niepokalaną Matką Zbawiciela. Ta Boża miłość, Boża sprawiedliwość, przeświecająca przez Maryję sprawia też, że możemy się przyglądać Matce Jezusa, aby zobaczyć, co to znaczy być sprawiedliwym wobec Boga. Dostrzegamy przez Nią, co to znaczy przylgnąć do Niego i do Jego przykazań. Widząc jak czyni to Maryja, przeglądając się w Jej odpowiedzi na Bożą miłość jak w zwierciadle, możemy próbować w naszym życiu coraz lepiej odpowiadać na Boże wezwanie.


Różo Duchowna

Wezwanie Różo Duchowna mówi o pięknie ducha Maryi. Jej duch raduje się w Bogu, Jej Zbawcy. Całym swoim umysłem, całym sercem, całą duszą Maryja jest skierowana na Boga. W Nim znajduje radość, w Nim Jej duch może zapomnieć o smutku, a rozradować się i wielbić Boga. Takie określenie Maryi kieruje naszą uwagę na Jej życie duchowe. Nie wiemy, jak Matka Boża wyglądała. Ludzie zawsze jednak nadawali Jej wizerunkom najpiękniejsze rysy. To Jej piękno zewnętrzne, które znamy z ikon, obrazów i rzeźb, jest odbiciem piękna niewidzialnego. Możemy tak powiedzieć, bo każdy człowiek jest nie tylko ciałem – jest również duchem. Jesteśmy istotami cielesno-duchowymi i o tym naszym niewidzialnym wymiarze nie możemy zapominać.
Zwracamy się do Maryi Różo Duchowna, a przez to wyrażamy, że Ona w swoim duchu jest osobą piękną. Co znaczy upiększać swoje życie duchowe? Pierwsza odpowiedź znajduje się w imieniu, jakim nazwał Maryję Gabriel przy zwiastowaniu. Powiedział, że jest pełna łaski. Jeżeli przyjmujemy łaskę, czyli dar pochodzący od Boga, jeżeli otwieramy przed Nim nasz świat, to wtedy nasz duch odżywa, staje się piękny. Dalej Ewangelia mówi nam, że Maryja zachowywała i rozważała w sercu wszystkie sprawy, których doświadczała, wszystko to, co Pan Bóg działał w Jej życiu. To też jest troska o życie duchowe.
Gdy patrzymy na to, co nas spotyka i próbujemy odkrywać w doświadczeniach życiowych działanie Boga, wtedy żyjemy na głębszym poziomie, wtedy uruchamiamy naszego ducha, który żyje, który karmi się doświadczeniem Boga żywego. Czytamy także w Ewangelii, że Maryja z bólem serca szukała przez trzy dni swojego Syna w Jerozolimie, a nadto, gdy już Go odnalazła w świątyni, nie zrozumiała Jego tajemniczego tłumaczenia całej sytuacji. Widzimy więc, że jeśli decydujemy się na życie z Jezusem, jeżeli zapraszamy Go do serca, On może nas prowadzić nieznanymi nam drogami. Może nam mówić trudne i niezrozumiałe słowa. Nasz duch nie będzie mógł jednak dojrzeć, jeśli nie będzie oczyszczony przez cierpienie, przez przeniknięcie mieczem, jak to zapowiedział Maryi starzec Symeon w scenie Ofiarowania. Cierpienie Maryi widzimy najwyraźniej, gdy stoi Ona pod krzyżem Jezusa. Właściwie nie przeczytamy w Ewangelii o tym cierpieniu więcej niż to, że Matka Jezusa stała pod krzyżem. Czyżby była nieczuła na Jego śmierć? A może jest to właśnie wyraz Jej wierności, Jej ducha nieustraszonego, który nie bał się nawet najgorszego: śmierci niewinnego Syna. Piękne życie duchowe to również takie życie, które rozwija się przez cierpienie i krzyż.
Jeśli nazywamy Maryję Różą Duchowną, to również dlatego, że jest Ona dla nas wzorem życia duchowego. Jest to życie, które potrzebuje pokarmu, którym łaska Boża, słowo Boże oraz modlitwa, która pozwala zobaczyć życie i wszelkie jego cierpienia właśnie jako Boże działanie. Jak róża dla swej świeżości potrzebuje wody, tak my, aby nasz duch mógł się rozwijać i żyć, potrzebujemy tego duchowego pokarmu – życia duchowego. Prośmy gorąco Maryję, aby nas uczyła i pomagała naśladować piękno Jej ducha.
Wojciech Dudzik OP


Wspomożenie wiernych

Przyjrzyjmy się bliżej wezwaniu z litanii loretańskiej - Wspomożenie wiernych. Święto NMP Wspomożycielki wiernych ustanowił w Kościele papież Pius VII w 1815 roku dla Rzymu i państwa kościelnego. Było to podziękowanie za opiekę Matki Bożej i dopiero w 1959, na prośbę biskupów polskich, to święto zostało wprowadzone w Polsce. Będziemy obchodzić 24 maja.
Dlaczego Matkę Bożą tak nazywamy? ,,Wspomożenie” to już trochę archaiczne określenie. Dzisiaj już nikt nie mówi: ,,Czy mógłbyś mnie wspomóc?”. Raczej powiedzielibyśmy: ,,pomóż mi”. I oto właśnie chodzi: Matka Boża jest nam pomocą w wierze, w naszej duchowej i życiowej drodze do Boga.
To może oczywiste, ale często nie dochodzi do nas, że to Ona była pierwszą, która została wprowadzona na drogę chrześcijaństwa. Niektórych Apostołów nie było jeszcze na świecie, a Ona już uczyła się i zachowywała trudne sprawy, których nie rozumiała, w sercu. To Ona sama, niezrozumiana nawet przez Józefa, borykała się z niepojętą do dziś tajemnicą Wcielenia jedynego Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Była obecna od początku drogi, aż po kres życia Jezusa oraz kiedy młody Kościół stawiał pierwsze kroki po Zmartwychwstaniu.
Mało tego, jak głosi Tradycja (dominikanie skrzętnie to przechowali w Litanii Dominikańskiej), to Ona jako jedyna wiarę w sobotę zachowała. Oczywiście chodzi tu o dzień po ukrzyżowaniu Jezusa, kiedy bez mała wszyscy zwątpili i rozeszli się. Ona nie. Chociaż wielu spraw nie rozumiała, to jednak ufała i wierzyła słowom, które usłyszała na początku całej historii: ,, Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”.
Dobrze wiedzieć, że jest Ktoś, kto pomaga nam w naszej drodze do Boga. Dobrze jest mieć świadomość, że nie borykamy się sami z trudnymi sprawami wiary. Dlatego dziękujmy Bogu, że daje nam pomoc, pomoc na miarę samego człowieka - drugiego człowieka, który chce pomagać i pomaga nam.
Tomasz Martynelis OP


Matko nienaruszona

Ojcowie Kościoła jednym tchem wymieniali trzy wezwania Litanii loretańskiej: „Matko nienaruszona, nietknięta, dziewicza — Mater inviolata, intacta et casta”. Nienaruszona. Jaki jest sens tego wezwania? Ojcowie opowiadają o nim posługując się dwoma obrazami. Najpierw obraz zamkniętego ogrodu. Ogród, w którym wszystko jest urządzone według określonego zamysłu. Nie ma do niego wstępu ani drapieżnik, ani człowiek, który chciałby go zniszczyć, okraść, a nawet chwast nie może w nim wyrosnąć bez wiedzy Ogrodnika. Cały ogród jest ukształtowany według zamysłu swojego Twórcy. Jest nienaruszony. To opowieść na wzór tej, którą znamy z pierwszych stronach Biblii — opowieść o rajskim ogrodzie, w którym wszystko kwitło według słowa i zamysłu Boga. Niczego jeszcze nie naruszono.
Maryja podobnie jak rajski ogród, całe życie poddała pod zamysł i słowo Boga. Nie została naruszona. Nad Nią, tak samo jak nad każdym z nas, Bóg wypowiedział Jej własne, tajemne imię, w którym zawarł kształt Jej szczęścia. Możemy powiedzieć: powołanie, drogę, sposób życia, które nasycają, wypełniają i dają spełnienie. Każde z tych określeń próbuje opisać taki sposób życia, który przyniesie szczęście, taki sposób życia, który jest dla nas zamierzony (nie: „narzucony”) przez Pana. W stworzeniu Pan ulepił nas z gliny i tchnął ducha w nasze wnętrze. Duch nie jest bezkształtną mgłą, która przemieszcza się po rzeźbie ciała. Duch ma swój „kształt”, swój „profil”. Jeden jest wysoki i szuka tego, co wzniosłe, a inny ociężały i gnuśny, szuka rzeczy niskich. Duch może być lotny, lub odważny, może też być subtelny lub bojaźliwy... Powołanie nie jest niewolą. Przeciwnie, pozwala, by duch rozwinął się tak, jak może najpiękniej. Pobudza cechy w nim złożone, budzi odwagę, dzielność, wytrwałość, wrażliwość, wiarę, pogodę, radość, pokój, smak i wdzięk, i wiele innych cech, które drzemią złożone w nas. Bóg wie, jaka jest miara i kres naszego piękna, co je wyzwoli i przebudzi. Tego dla nas pragnie. Stworzył nas, byśmy mogli to osiągnąć.
Maryja nie pozwoliła, by cokolwiek w Niej lub cokolwiek ze świata naruszyło Jej imię, zmieniło drogę


Matko dobrej rady

W Litanii Loretańskiej nazywamy Maryję Matką dobrej rady - i tak rzeczywiście jest. Co doradza nam Maryja? Co jest Jej najważniejszą radą dla nas? Jako dobra Matka zachęca nas do otwarcia się na jej Syna, a naszego Pana i Boga. Zachęca nas do zaufania Jezusowi; do niewątpienia o Jego miłości. On bowiem z miłości oddał swoje życie za nas i zawsze pragnie dla nas dobra – i to dobra największego, czyli życia z Nim, Ojcem i Duchem Świętym.
Maryja nas nie poucza. Nie traktuje nas z góry i nie nakazuje zrobienia czegoś, co miałoby nam zaszkodzić. To nie byłaby rada, a tym bardziej dobra rada. Jeśli nam na coś wskazuje, to dlatego, że wie, co jest dla nas najlepsze. Ona nam podpowiada, że dobrze jest zaufać Bogu w Jezusie, ponieważ wcześniej sama Mu zaufała. Jej rada wypływa po prostu z Jej własnego doświadczenia. Pokazuje nam swoją osobą, jak mamy ufać Bogu i Jego Synowi. Ukazuje całkowite oddanie siebie, gdy przez anioła odpowiada Bogu: „Tak. Niech mi się stanie według Twego słowa” (Łk 1,38). Dzięki tej prostodusznej decyzji stała się Matką Boga, Matką Jezusa, naszego Zbawiciela i Zbawiciela całego świata. Maryja uczy nas w ten sposób doskonale naśladować swojego Syna,
Dobra rada Maryi skierowana jest do nas, ponieważ staliśmy się Jej dziećmi z woli Jezusa, gdy konał na Krzyżu, aby dać nam dzisiaj wolność od niewoli grzechu, a jutro od niewoli śmierci.


Królowo Wniebowzięta

Zastanówmy się nad wezwaniem Królowo Wniebowzięta. Na samym początku spróbujmy sobie uświadomić, co to znaczy, że Maryja została wzięta do nieba. Otóż znaczy to, że pod koniec ziemskiego życia Najświętsza Maryja Panna została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały, .że już jest w raju.
Jest to prawda, która ostatecznie została potwierdzona przez dogmat w XX wieku, jednak sama Tradycja zarówno Kościoła wschodniego, jak i zachodniego z pewnością sięga już VII wieku. Stary Testament zna dwie postacie, które w podobny sposób zakończyły swoje życie. Jedną z nich jest Henoch, o którym Pismo święte mówi, że żył 300 lat w przyjaźni z Bogiem i że był przykładem nawrócenia dla pokoleń Izraela. Drugą zaś był Eliasz - jeden z proroków Pańskich, który walczył przeciw kultowi bałwochwalczemu i zawsze przepowiadał w Imię Pana. Na oczach swojego ucznia, Elizeusza, został przeniesiony do nieba. Obie te postacie łączy niespotykana wierność Bogu i czystość ich wiary. Można powiedzieć, że koniec ich życia i sposób odejścia był wynikiem ich nieskalanej postawy wobec Boga na ziemi.
Z Maryją jest podobnie. Wyznała Ona swoją wiarę już w momencie zgody na poczęcie z Ducha Świętego i zachowała swoją wierność Panu nawet pod krzyżem. Najśliczniejsza Pani jest dla nas nie tylko świadectwem i wzorem, ale także nadzieją przyszłego życia. Jej wzięcie do nieba rodzi w nas wiarę, że będziemy mogli – tak jak Ona – kiedyś spotkać naszego Zbawcę twarzą w twarz. Módlmy się, wzywając orędownictwa świętych Starego Testamentu i Maryi, abyśmy za ich wzorem umieli prowadzić święte i godne życie, ku chwale naszego Pana.
Dawid Kołodziejczyk OP