Wyprawa na Kresy

Opublikowano: niedziela, 17, sierpień 2014 18:24

W pierwszej połowie sierpnia udaliśmy się 7 osobową grupą na wyprawę na Kresy. Naszym celem była północno wschodnia Polska.

W pierszym dniu udało nam się zobaczyć m. in. stary Sandomierz i Zawichost. Pod wieczór dotarliśmy do Lublina, tam też zatrzymaliśmy się na nocleg u Misjonarzy Afryki - Ojców Białych w Natalinie, jest to ich jedyna placówka w Polsce.

"Poznaliśmy tam ojca Frańciszka i ojca Krzysztofa,

którzy przybliżyli nam całą Afryke w ich pięknym muzeum. Ojcowie wyjeżdżają na misje by głosić słowo Boże, uczą dzieci i dorosłych, pomagają również w punktach medycznych. Robią wielkie rzeczy dla ludności Afryki. Każdy mógł sobie wybrać ręcznie robioną figurkę z malachitu przedstawiającą zwierzęta Afryki. W niedzielę mogliśmy odprawić Msze świętą w kaplicy Ojców Białych; cała kaplica jest w motywach afrykańskich. Ambona wygląda jak ogromny jambo przykryty kozią skórą. Dach kaplicy jest zrobiony na podobieństwo domków ludności afrykańskiej. To był zaszczyt poznać tak wspaniałych ludzi, którzy mają tak wiele do opowiadania na temat kultury i zwyczajów ludzi Afryki."

/Marcelina

Zobacz więcej o misjonarzach

 


Następnego dnia udaliśmy się całkiem na wschóg do Włodawy i dalej wzdłuż Bugu na północ odwiedzając Kodeń. Jest to stare sanktuarium maryjne z pięknymi ogrodami maryjnymi, które się ciągną aż do samej granicy z Białorusią. Po modlitwie przed obrazem Matki Bożej pojechaliśmy dalej na północ na Górę Grabarkę - święte miejsce prawosławnych. Zobaczyliśmy tam słynne wzgórze Krzyży, cerkiew i monaster.


 Miejcem naszego dłuższego obozowannia było pole namiotowe nad południowym brzegiem jeziora Wigry.

Wśród wielu niespodzianek nad Wigrami nie zabrakło także żab. Rozbiliśmy nasz namiot nad samym jeziorem, dlatego żaby atakowały nieustannie. Można je było znaleźć wszędzie! Wchodziły nawet do walizek, skarpetek oraz do sypialni. Naszą Marceline zatakowały aż trzy podczas konkursu która wyżej wyskoczy. Z jedenej strony było to fajne przeżycie a z drugiej spory problem, bo bez latarki w nocy do sypialni mało kto odważył się wejść;)

/Filip


Wartym zobaczenia w samym sercu Wigier jest pokamedulski kościół i erem, czyli zespół domków w których mieszkali dawniej zakonnicy. Duże wrażenie na zwiedzających robi także krypra w której są pochowani zakonnicy w murowanych niszach grobowych. W wieży klasztornej natomiast roztacza się przepiękny widok na jezioro i całą okolicę.


 

Na naszym wyjeździe mieliśmy okazję uczestniczyć w wspaniałych Mszach św. które odbywały się; w namiocie, ale mieliśmy okazje odprawić Msze także w Klasztorze Kamedułów, w Sokółce w kościele Świętego Antoniego Padewskiego, czy w Kaplicy Afrykańskiej u Ojców Białych koło Lublina. Jednak na pierwsze miejsce zasługuje Msza Niedzielna odprawiona na pomoście który znajdował się na naszym campingu. Przyszło wiele osób które starały się pomóc nam śpiewem w upiększaniu Mszy św. Głos bębna, gitary i fletu niósł się po całym jeziorze dzięki temu klimat litugri był niesamowity. Wszystkie Msze odprawiał Ks. Tadeusz za co bardzo dziękujemy.

/Filip


Kolejnego dnia zaraz po „kempingowym” śniadaniu wyruszyliśmy na Litwę. Niewielkie państwo, z którym graniczymy na północnym-wschodzie zamieszkuje niecałe 4 miliony ludności. Fakt ten był dostrzegalny na całej trasie do Wilna. Jechaliśmy przez urokliwe, zielone tereny. Zadziwiającym było jednak to, że mimo swego piękna przypominały wyludnioną krainę. Czasami jednak spotykaliśmy „wioski” – tworzyły je dwa lub trzy drewniane domki…

Po dotarciu do Wilna zastanawialiśmy się przez chwilę, czy przypadkiem nie przenieśliśmy się – nie za granicę - ale na południe Polski, do Krakowa. Pod względem architektury miasta te są sobie bardzo bliskie, szczególnie ich starówki. Panuje w nich jednak zdecydowanie odmienna atmosfera. W Wilnie nie było tłumu turystów, studentów, mieszkańców. Kawiarniom, w których dominowały akcenty francuskie (muzyka, wystrój) brakowało gwaru rozmów. Trudno było nie dostrzec spokoju i ciszy tego miasta.

Stolica Litwy ciekawa jest również ze względu na współistnienie w niej wielu religii. Jednego dnia zobaczyliśmy miejsce pielgrzymek katolików: Kaplicę Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie, jak i świątynie prawosławne, grekokatolickie oraz synagogę. Podziwialiśmy również inne perły litewskiej stolicy m.in.: monumentalną katedrę wileńską, pałac prezydencki, czy uniwersytet, na którym kształcili się wybitni polscy romantycy.

/Kasia


Na naszej wycieczkowo-pielgrzymkowej trasie udało nam się także dotrzeć do Sokółki. Tu również odprawiliśmy Mszę św i modliliśmy się przy wystawionej Hostii, która jest tam adorowana od 2008r, czyli od cudu eucharystycznego, w wyniku którego Hostia również i zewnętrznie, widzialnie przemieniła się w zakrwawione Ciało Pana Jezusa.

Odwiedziliśmy także jeden z nielicznych w Polsce meczetów w Bohonikach, oraz największy czynny mizar, czyli muzułmański cmentarz.