ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze spotkania

03.09.2017
Na pierwszym spotkaniu w nowym roku formacyjnym omówiliśmy program i grafik tegorocznych spotkań, oraz kalendarz wydarzeń. Najbliższe większe wydarzenia to:

Więcej…

Nasze inicjatywy

Chata na Zagrodach

29 Niedziela Zwykła A

Opublikowano: środa, 29, październik 2014 20:54

/Sucha, Krzywica - 2014

Każdy człowiek w życiu potrzebuje wskazówek.
Kupisz nowy sprzęt do kuchni, ogrodu, nową elektroniczną zabawkę, czy zainstalujesz nowy system, czy program na komputerze, to potrzeba trochę czasu, abyś się nim mógł płynnie posługiwać. I potrzeba wskazówek, instrukcji, bo w przeciwnym razie może się okazać, że niektórych jego funkcji nie poznasz przez cały czas użytkowania. Idąc do urzędu potrzebujemy wskazówek, jak prawidłowo wypełnić wniosek, udając się w podróż bierzemy GPS, mapę lub kogoś, kto zna drogę.
Również w sferze ducha potrzebujemy wskazówek. Tak jest obecnie i tak było na przestrzeni historii. Patrząc na historię biblijną widzimy, że tymi wskazówkami w sferze ducha były (jak to Jezus nazywa w Ewangelii): Prawo i Prorocy.
Co miał na myśli Jezus mówiąc „Prawo i Prorocy”?

Otóż Prawo – to przede wszystkim przykazania – zwłaszcza X przykazań – Dekalog. Natomiast Prorocy – to nauczanie prorockie. Na Synaju Izraelici otrzymali Prawo – X przykazań – ale później niejednokrotnie będąc już w ziemi obiecanej o tym Prawie zapominali i byli potrzebni prorocy aby o tym Bożym Prawie przypomnieć.
Tak było w Starym Testamencie. Natomiast Jezus pytany o to, jak się stosunkuje do tego odpowiada, że owszem, ale najważniejszą wskazówką jest przykazanie miłości. …
Dlaczego?
Dlatego, że zarówno Prawo jak i Prorocy na nim się opiera. To miłość jest tym, co winno określać nasze stosunki zarówno wobec innych, jak i wobec Boga.
Dla chrześcijanina zatem najważniejszą i pierwszą wskazówką jest miłość.
Problem polega na tym, że dziś zarówno słowo miłość jak i to wszystko co ono niesie w swej treści zostało w wielu przypadkach wypaczone, wykrzywione, czy zniekształcone. Ludziom młodym kojarzy się prawie wyłącznie z uprawianiem seksu, w wielu przypadkach też trudno mówić o prawdziwej miłości małżeńskiej – widząc rozlatujące się rodziny i poranione emocjonalnie dzieci…

Jak zatem z takim niekiedy trudnym bagażem doświadczeń uwierzyć, że to miłość jest rzeczywiście podstawową wskazówką po sferze wiary, ale i w całym naszym życiu; będziesz miłował Boga, ale też będziesz miłował bliźniego…?

Zapewne nie jest to łatwe, ale pewną wskazówkę daje nam św. Paweł w dzisiejszym II czytaniu. Pisze w nim:
Bracia: Wiecie, jacy byliśmy dla was, przebywając pośród was. A wy, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego, staliście się naśladowcami naszymi i Pana, by okazać się w ten sposób wzorem dla wszystkich wierzących.

Apostoł pisze, do mieszkańców Tesalonik, powołując się na siebie i swoich współpracowników: Wiecie, jacy byliśmy dla was, przebywając pośród was - wskazuje na swój przykład, na swoje świadectwo miłości do nich, ufając, że są oni zdolni, chociaż może czasem pośród wielkiego ucisku, to jednak są zdolni stać się naśladowcami Pana – więcej radosnymi naśladowcami!

Bracia i Siostry, my też jesteśmy zdolni do miłości. Do prawdziwej miłości, Bóg nas do niej uzdolnił! Jeżeli czasem wam w życiu się zdarza, że obraz miłości się zamazał, czy zniekształcił, to wzorem Tesaloniczan, patrzmy na przewodników. Kto tym przewodnikiem jest dzisiaj? Przede wszystkim całe rzesze świętych! Oni są dowodem na to, że życie oparte na miłości – prawdziwej miłości Boga i bliźniego jest możliwe. Dawniej była powszechna praktyka czytania żywotów świętych, na ich przykładzie chrześcijanie uczyli się jak przekładać miłość na codzienność.
Czy wiesz, kim był twój święty Patron ze chrztu, czy bierzmowania? Dlaczego został świętym? Nie ma co czasem szukać wymyślnych sposobów, aby nauczyć się chrześcijańskiej miłości, ale może warto poszukać w jaki sposób twój Patron zmagał się ze swoimi słabościami pragnąc osiągnąć świętość.

Jest to ważne, jeśli miłość ma być rzeczywiście wykładnią naszego chrześcijańskiego życia.
Bo dopiero u człowieka, dla którego najważniejszą jest miłość możliwy jest prawdziwy duchowy rozwój!
Co więcej; człowieka, który głęboko kocha Boga i bliźniego nie ograniczają przykazania!

Często się słyszy, jak dla wielu przykazania Boże, kościelne są utrapieniem, są niesamowitym ciężarem – udręką! Ograniczają ich horyzonty!

Bracie i Siostro,
Ograniczają horyzonty i są udręką wtedy, kiedy nie ma miłości.
Gdy w sercu zakwita miłość, problem udręki znika!
- Bo jeśli kochasz, to nie będziesz wyzywał i przeklinał swoich rodziców. Jeśli kochasz, to ci nie trzeba mówić: czcij ojca swego i matkę swoją… bo jest to dla ciebie najzwyczajniej normalne.
- Bo jeśli kochasz, to nie będziesz zabijał, czy nawet krzywdził,
- jeśli kochasz drugiego, to go nie okradniesz,
- jeśli kochasz, to nie będziesz o kochanej osobie mówił fałszywie!
- jeśli kochasz Boga, to nie będziesz czci oddawał bożkom tego świata, to uszanujesz dzień święty…

Bracie i Siostro,
Pamiętaj, jeśli gniotą cię przykazania, jeśli mówisz, że cię ograniczają, to w twoim życiu jest jeszcze bardzo mało miłości. I najwyższy czas się jej zacząć uczyć, ale od nie światowych, ale Chrystusowych przewodników. Bo tylko ich wskazania pozwolą ci się wznieść. Jak kamień na którym usiadłeś uwiera, to trzeba wstać - jak przykazanie gniecie, to trzeba się wznieść na skrzydłach miłości i przebogatą przestrzeń wiary i poszybować trochę. Zobaczysz wówczas radość wiary. A przykazania się przydadzą, aby mieć punkt oparcia. Żeby, gdy się czasem coś złego się przytrafi i zaczniesz spadać, to wtedy przykazanie jest po to, aby nie upaść, ale się mieć od czego ponownie odbić!

Największa jest miłość – pisał św. Paweł.
Na przykazaniu miłości opiera się całe Prawo i Prorocy – nauczał Jezus. Nie mówił tego, głosząc wzniosłe idee, ale podając nam pomysł na życie!
To przez małe „ż” – tu i teraz
I to przez duże „Ż” – w królestwie Boga…

Warto wziąć te słowa na serio,
Kończymy dziś tydzień misyjny; wspominamy pracę wielkich misjonarzy którzy oparli swe życie na miłości, jak matka Teresa z Kalkuty. Modlimy się też o nowe powołania do pracy misyjnej, aby nie brakło, tych którzy z miłością pojadą czasem w dalekie kraje głosić orędzie Jezusa,
Ale nie zapomnijmy, że misjonarzami jesteśmy wszyscy, jeżeli tylko miłość do Boga i bliźnich uczynimy podstawową wykładnią naszego chrześcijańskiego życia.
Amen.