ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze spotkania

03.09.2017
Na pierwszym spotkaniu w nowym roku formacyjnym omówiliśmy program i grafik tegorocznych spotkań, oraz kalendarz wydarzeń. Najbliższe większe wydarzenia to:

Więcej…

Nasze inicjatywy

Chata na Zagrodach

Wszystkich Świętych 2014

Opublikowano: niedziela, 02, listopad 2014 12:28

/Uroczystość Wszystkich Świętych - Pcim 2014

Kilka dni temu, kiedy myślałem o Uroczystości Wszystkich Świętych przypomniał mi się pewien artykuł z katolickiej gazety dla ministrantów, którego tytuł brzmiał „Po drugiej stronie szafy”. Autor rozpoczął go od przytoczenia fragmentu książki Clive`a Lewisa – Opowieści z Narnii „Lew, Czarownica i Stara Szafa”. Przypomina fragment w którym jedna z bohaterek: Łucja zainteresowana starą szafą w pokoju profesora zaczyna do niej nieśmiało zaglądać, powoli do niej wchodzi, przytula się w wiszące w niej futra, robi krok głębiej, widzi drugi rząd ubrań, idzie głębiej chcąc dotknąć tylnej ściany, ale zamiast tylnej ściany widzi dalszą przestrzeń, wchodzi więc jeszcze głębiej i odkrywa, że znalazła się w krainie Narnii.
Zaczynam dziś od fragmentu tej baśni, ponieważ Lewis napisał tę książkę dla swoich dzieci, aby wyjaśnić im jak wygląda niebo…

aby otworzyć ich oczy, na to, co zazwyczaj wydaje się być niedostępne i poza zasięgiem…

Drodzy Bracia i Siostry,
W zetknięciu z tajemnicą nieba i życia wiecznego, życia świętych, człowiek często wspiera się porównaniami. Używa obrazów. Nie ma w tym nic dziwnego, już Jezus w ten sposób nauczał, także ukazując perspektywę nieba i odrazę piekła.

Obchodzimy dziś uroczystość Wszystkich Świętych, więc zatrzymajmy się na moment przy temacie nieba, na tyle, ile jesteśmy w stanie zrozumieć i na tyle, ile sam Pan zechciał nam objawić. Nad piekłem i szatanem bowiem jak – mówił nam jeden z profesorów dogmatyki na studiach – nie warto się wiele zatrzymywać. Szatan, to bankrut, to ktoś kto przegrał swoje istnienie, więc nad bankrutem nie ma co medytować, tylko się strzec, aby nie zrobić tego samego, co on.

Wizję nieba ukazał nam dziś św. Jan.
Jan widzi Anioła zstępującego od wschodu słońca z pieczęcią Boga. Anioł opieczętowuje wybranych w których możemy się dopatrywać wyniesionych na ołtarze błogosławionych i świętych Kościoła. Ale oprócz opieczętowanych Jan widzi wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem.
Niebo nie będzie puste, w niebie nie będę sam.
I widzimy też odzianych w białe szaty - męczenników, tych, którzy życie oddali za wiarę, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka.
Widzimy ich wszystkich razem, cieszących się obecnością Boga!
I to jest właśnie istotą nieba – człowiek nie jest sam, nie jest skazany na samego siebie, nie jest skazany na samotność, ale, się będzie mógł cieszyć wieczną obecnością Boga! A wiemy, że obecność prawdziwie kochanej osoby nigdy nie znudzi, nigdy się nie sprzykrzy, lecz jeszcze potęguje wzajemną miłość!
A więc niebo to nie chmurki, i znudzone latające aniołki – jak niektórzy temat próbują spłaszczyć i wykrzywić, ale niebo to dom w „którym jest mieszkań wiele”, w którym poczujemy się bezpieczni i szczęśliwi jak nigdy wcześniej.

Szczęśliwi – błogosławieni – to słowo Jezus powtórzył 9 razy dziś w Ewangelii mówiąc, o tych, którzy wchodzą do nieba. Niejednokrotnie tego szczęścia za życia im brakowało; byli prześladowani, czasem smutni, bo widzieli jak Jezus jest obrażany, znieważany i lekceważony, Wiele razy im urągano, pogardliwie nazywano „średniowieczem” i chciano zepchać na margines. Ale to oni będą pocieszeni, posiądą ziemię, będą nasyceni, dostąpią miłosierdzia i do nich należy królestwo niebieskie!

Bracia i Siostry,
Podziękujmy dziś szczerze Bogu za dar nieba.
Mamy piękną perspektywę. Po pierwsze ją mamy, i dzięki temu możemy powiedzieć, że wszystko co robimy ma sens! Nieszczęściem dla człowieka jest to, gdy w tym co robi nie widzi sensu.
Mamy piękną perspektywę. Ale też gorąco się módlmy, aby kiedyś stała się i naszym udziałem, abyśmy przez błędne decyzje, życie dalekie od Boga i Kościoła tej perspektywy nie utracili.

Stoimy dzisiaj nad grobami naszych najbliższych. Ich ziemskie życie dobiegło już kresu. Odprowadziliśmy ich na cmentarz już dawno temu, a może w tym roku. Pamiętamy wspólnie przeżyte lata, niezapomniane chwile, a może czasem tylko wiemy o nich tyle, ile wyczytamy z wyblakłej już tablicy na grobie. To nasi bracia, siostry, rodzice, dziadkowie, krewni, znajomi… bliżsi i dalsi – wszyscy już – mówiąc językiem wspomnianego na początku autora artykułu – „po drugiej stronie szafy”, Ale nie w jakimś niebycie! Lecz w rzeczywistości życia wiecznego. Jesteśmy tutaj dziś przede wszystkim po to, aby się modlić, zyskiwać odpusty i prosić Boga, aby dla każdego z tych zmarłych była to rzeczywistość wiecznego życia!

Ale Bracia i Siostry, patrząc na zapalone znicze na grobach, nie zapominajmy także o siebie. Każdy bowiem z tych zapalonych zniczy przypomina nam, nie tylko o wiecznym życiu naszych bliskich zmarłych, ale także przypomina nam słowa Chrystusa skierowane do nas żyjących: wy jesteście światłem świata! Jako chrześcijanie jesteśmy światłem dla świata. Paliwem dla tego światła jest nasza wiara.
Idźmy przez świat z głęboką wiarą i nie wstydźmy się stawać po stronie Chrystusa, nawet jeżeli czasem sporo to kosztuje. I aż chce się tutaj powiedzieć: na miłość Boską - nie bójmy się słowa ŚWIĘTOŚĆ, bo to nic strasznego, bo z tym słowem wiąże się wspaniała perspektywa i niezawodna nadzieja! Zawsze się strasznie boję, gdy słyszę, jak się czasem wzajemnie upominacie: „nie bądź taki święty…” Bo przecież chrześcijanin, to człowiek, który z natury pragnie być święty! Bo przecież po to się dziecko przynosi do chrztu, włączając je do Kościoła, aby było święte! Aby trafiło do nieba!

Świętość, co nie coś odległego, ale jak mówiła Matka Teresa z Kalkuty: to „najzwyklejszy obowiązek; mój i twój!”

Pragnijmy świętości, bo nagroda w niebie naprawdę jest wielka.

Amen.