ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze spotkania

03.09.2017
Na pierwszym spotkaniu w nowym roku formacyjnym omówiliśmy program i grafik tegorocznych spotkań, oraz kalendarz wydarzeń. Najbliższe większe wydarzenia to:

Więcej…

Nasze inicjatywy

Chata na Zagrodach

Kazania pasyjne 2016 - Czytając znaki czasu

Opublikowano: niedziela, 14, luty 2016 16:00

Miłosierdzie

Panie Jezu Chryste,
Wpatrzeni w Ciebie ukrytego w Najświętszym Sakramencie śpiewamy Gorzkie Żale. Gromadzimy się dziś na tym nabożeństwie, bo parę dni temu rozpoczęliśmy okres Wielkiego Postu – nasze głowy wówczas pokrył popiół przypominając nam o kruchości i przemijalności ludzkiego życia.

Dziś gromadzimy się na tym nabożeństwie pasyjnym i rozważając Twoją Mękę pragniemy sobie nie tyle przypomnieć, co uzmysłowić, jak bardzo nas ukochałeś, skoro stać Cię było na tak wielkie poniżenie i poświęcenie…

Drodzy Bracia i Siostry,
Zastanawiając się nad tematyką tych rozważań pasyjnych postanowiłem, że rozpocznę je od tematu miłosierdzia. Z kilku powodów, wspomnę tylko dwa:
   - od 8 grudnia trwa ogłoszony przez papieża Franciszka w całym kościele Nadzwyczajny Rok Święty – Jubileusz Miłosierdzia.
   - pasyjne nabożeństwo Gorzkich Żali tak bardzo wyraziście ukazuje nam miłosierną twarz Boga.

A zatem Miłosierdzie;
Lecz jest to taka prosta sprawa z tym miłosierdziem…
Słyszymy zwroty i slogany: miłosierdzie, miłosierni, Pan Bóg jest miłosierny, koronka do Bożego miłosierdzia… sanktuarium miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach

Co to jest to miłosierdzie,
Gdzie się ono rozpoczyna??
Czym ono jest?
I dlaczego akurat miłosierdzie??

 

By to lepiej zrozumieć, zastanówmy się najpierw krótko czym jest miłość?

Widząc kilka dni temu wieczorem parę na śmierć zakochanych, jak sklejeni bardziej niż to potrafi zrobić super glue, czy kropelka, przesuwają się powoli jak cień ulicą zatrzymując się co chwilę, chcąc zapewne, aby ta ich droga trwała jak najdłużej - nasunęła mi się taka refleksja:…
popatrzcie – otóż miłość to pragnienie wspólnego bycia, przebywania ze sobą, dzielenia się swoją radością i smutkami, no właśnie z tymi smutkami, to już bywa czasem różnie…

A czym jest miłosierdzie??
Miłością w pełnym jej wymiarze!!! – miłością „wielką i niepojętą”, jak czytamy we wprowadzeniu do Gorzkich Żali.

Zapytacie: "jak to należy rozumieć?"
   i
"dlaczego mówienie dziś o miłosierdziu jest takie trudne…"  - Dlaczego ten wyraz jest tak często pojęciem zupełnie abstrakcyjnym, niezrozumiałym zwłaszcza dla młodego człowieka?

- Ponieważ miłosierdzie wyrasta z miłości, a miłość dziś niestety tak często jest redukowana tylko do sfery seksualnej, zwłaszcza w rozumieniu młodzieży… taka jest prawda…. Może przykra, ale taka… podczas, gdy miłość to znacznie coś więcej, bo miłość to również rozum i serce i dopiero wtedy mamy jej pełny obraz!

Posłużę się przykładem:
Każdy z was chodzi do szkoły, czy na uczelnię, i są (albo też już trzeba by powiedzieć, że były) tam stopnie – oceny.
I wiecie dobrze, że gdy się na sprawdzian nie przygotujesz dostajesz ocenę niedostateczną, a przy odrobinie szczęścia dopuszczający. Gdy się nieco przyłożysz możesz liczyć na 3, zaś jakieś konkretne rezultaty w postaci 4, czy 5 często już sporo kosztują.
Ale co to ma wspólnego z miłością?
Otóż ci z poziomu 1, czy 2, to ludzie traktujący miłość zupełnie przedmiotowo, tylko na swoją korzyść. Kocham, bo mi to sprawia przyjemność i nie mam zamiaru nic w zamian dawać… to mnie się należy…
Ci z poziomu 4-5, to już zupełnie inni ludzie, oni wiedzą, że miłość to nie taka prosta sprawa, że czasem na 5 trzeba przesiedzieć cały wieczór, nawet nie jeden nad książką, zeszytem, zamiast na TV, czy fb. To sporo kosztuje, ale i satysfakcja z dobrej oceny jest wielka. I co ciekawe; zauważcie, że smak piątki i to jeszcze trudno zapracowanej pozna tylko ten, co ją otrzyma, nieuk i ten z poziomu 1, czy 2 nigdy nie dozna tej radości i satysfakcji. Obserwuję to czasem specjalnie, gdy oddaję sprawdziany…
JJeeeest!! - udało się! To jest ten smak piątki. Smak zdanego egzaminu, czy testu na prawo jazdy… zdanej matury…

Tak jest też z miłością. Jej pozory ją łatwe, ale jest to tandeta, Prawdziwa sporo kosztuje, angażuje całego człowieka, jego uczucie, rozum, wolę i ciało.

To jjeeeest!. W tym zawiera się wszystko. Radość, która sprawia, że mija znużenie, pojawia się uśmiech, człowiek nabiera nowych chęci.

No dobrze, ale gdzie to miłosierdzie??
Otóż czy wykorzystałem już całą skalę ocen??

Nie! No właśnie…
Została nam jeszcze piątka z plusem i celujący.

I otóż miłosierdzie, to nic innego jak miłość na piątkę z plusem, albo w wyjątkowych sytuacjach miłość na celujący!!
Czym się ona cechuje?
Tym, że jest szczególna, ponad przeciętna jak szóstka w dzienniku. Tym, że jest to ocena wymagająca. Kosztuje człowieka sporo poświęcenia. Kryteria oceniania podkreślają, że uczeń aby ją otrzymać winien swą wiedzą wykraczać poza zwyczajny program. Ale jest zarazem oceną, która jest dostępna dla każdego… Każdy może ją otrzymać, ale już nie za darmo…
Wiele poświęcenia kosztuje, ale i wielką radość i satysfakcję sprawia.
Co najciekawsze, że jej wartość doceniają zazwyczaj ci, z rzędu 4 i 5. Oni widzą czym że się ona różni od 4, czy 5. Jadący ciągle na dolnej skali różnicy między 5, a 6 nawet nie dostrzegą, bo i tak to jest poza jego zasięgiem…

Tak też jest i z miłosierdziem. Sporo kosztuje! Jezusa kosztowało ono pójście na krzyż!
Miłosierdzie to miłość wykraczająca poza jej ludzkie rozumienie, podobnie jak 6 wykracza poza przypisany materiał.
Miłosierdzie, to miłość angażująca serce, rozum, ciało – całego człowieka, ale nie ze względu na mnie samego, lecz ze względu na dobro innych, oraz ze względu na pragnienie spotkania Boga.

Miłosierdzie to kochanie, ale nie ze względu na piękno ciała;
- kocham cię bo ty tak ładnie wyglądasz, jesteś taka boska, a jak przestanie ładnie wyglądać, to już kochać nie będziesz? Wiecznie taki, czy taka nie będzie. Włosy kiedyś zaczną siwieć, może wypadną, w zębach zrobią się dziury, zmarszczkom nawet najlepszy synergy lift, czy inne specyfiki nie pomogą…
- kocham go bo on taki mądry, inteligentny – a jak mądrość straci? Niespodziewana choroba i koniec – też będziesz wtedy kochać??

Widzicie tę różnicę??
Tu właśnie zaczyna się miłosierdzie!
Dlaczego Matka Teresa z Kalkuty jest nazywana obok naszej siostry Faustyny apostołką miłosierdzia?
Bo potrafiła kochać, tam gdzie nikt inny nie potrafił!!! Potrafiła kochać człowieka, bo widziała w nim obraz Boga, mimo, że miał brudną twarz, ciało zniszczone przez trąd i inne choroby. To jest właśnie miłość na Szóstkę – to jest miłosierdzie!!! Potrafiła kochać i służyć człowiekowi choremu na trąd, który śmierdział, bo psuły się jego rany.

Czy jest to proste? Raczej wręcz przeciwnie… ale potrzeba dużo pokory i Bożej pomocy, aby się takiej miłości uczyć. Bo taką miłość pokazał nam Jezus idący na krzyż.

Często mamy problem z taką miłością, którą nazywamy miłosierdziem… Dwa lata pracowałem w szpitalu jako kapelan. Pamiętam przez parę tygodni na 3 piętrze szpitala w Chrzanowie, na II oddziale chirurgii leżała pani, chorująca na nogi, jej nogi się psuły od kolan w dół. Było to bardzo przewlekłe niedokrwienie, cukrzyca i coś tam jeszcze, w rezultacie czego rany nie gojące się, wydające okropny zapach. Co rano pielęgniarki jej to przewijały, moczyła te nogi nieraz w różnych medykamentach, chciano jej te nogi uratować, nie udało się, musiano je później amputować. Ale idąc codziennie po salach z Panem Jezusem, już o wiele wcześniej przeżywałem spotkanie z nią, bo zapach było już czuć na korytarzu kilka pokoi wcześniej i był dla mnie przerażający. Pamiętam ile mnie kosztowało wejście na tę salę, podanie Pana Jezusa, powiedzenie chociaż kilku słów pociechy, krótki uśmiech – była bardzo serdeczna, ale i cierpiąca. Bardzo się cieszyła, że może przyjąć Komunię św., że ksiądz przychodzi… i to również mnie napawało radością, która pozwalała pokonać te wszystkie zewnętrzne trudności. (przeżywałem swoisty test na miłość, pytałem niosąc Najświętszy Sakrament w puszcze: Panie Jezu, dlaczego miłość jest czasem tak trudna?)

Kochani, miłość na szóstkę nie jest łatwa, zazwyczaj nie jest łatwa, ale dopiero ją można nazwać miłosierdziem.
I zobaczcie, jakże często podobnie jest z nami, jeśli chodzi o nasze odniesienie do Pana Boga…
Też nie jesteśmy tacy bardzo ładni, ani atrakcyjni, czy przystojni przed Panem Bogiem. (Przed ludźmi to się nieraz potrafimy wystroić… ale przed Bogiem, to już prawdziwego oblicza schować się nie da…) Też może nieraz wydajemy przykrą woń; śmierdzimy grzechami, zamiast pachnieć łaską, przychodzimy do Boga z pustymi rękami, zamiast z naręczem dobrych uczynków, a próśb i …czasem nawet pretensji mamy tysiące… przychodzimy okaleczeni nałogami, złymi przyzwyczajeniami…
A pomimo tego wszystkiego On nas nie odrzuca, ani nie unika, On nas kocha i przygarnia jak ojciec marnotrawnego syna, jeśli tylko znajduje w nas żal za grzechy i szczere pragnienie nawrócenia
i właśnie na tym polega Jego miłosierdzie!