ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze spotkania

03.09.2017
Na pierwszym spotkaniu w nowym roku formacyjnym omówiliśmy program i grafik tegorocznych spotkań, oraz kalendarz wydarzeń. Najbliższe większe wydarzenia to:

Więcej…

Nasze inicjatywy

Chata na Zagrodach

Kazania pasyjne 2016 - Czytając znaki czasu

Opublikowano: niedziela, 28, luty 2016 19:17

Światowe Dni Młodzieży

Chryste Panie,

Towarzysząc Ci w procesie i drodze krzyżowej – rozważając Twoją Mękę w śpiewie Gorzkich Żali wychodzimy z Tobą na Golgotę i stajemy pod krzyżem z Maryją, nielicznymi kobietami i jedynym uczniem który pozostał – Janem. Jesteśmy świadkami ostatnich momentów Twojego ziemskiego życia. Wśród niewielu słów które wypowiadasz jeszcze z wysokości krzyża jest wołanie: PRAGNĘ.

ak wiemy zostało ono błędnie odczytane przez jednego z żołnierzy, który namoczywszy gąbkę w occie podawał Ci ją do picia, myśląc, że o to prosisz. Ty jednak tego nie skosztowałeś.

ako ludzie wiary próbujemy również zrozumieć to Twoje wołanie. Na przestrzeni historii, chrześcijanie próbowali już wielokrotnie odczytywać Twoje pragnienia, również i to ostatnie pragnienie z krzyża.

Bracia i Siostry,
Ufamy głęboko, że wszystkie pragnienia Jezusa, a szczególnie to ostatnie na krzyżu wynikały z ogromnej – wręcz niepojętej miłości do ludzi, miłości do nas!

Czego pragnąłeś i czego pragniesz Panie dla nas?

 

Zapewne naszego szczęścia i naszego zbawienia. Pragniesz Panie, abyśmy już teraz – tu na ziemi – byli szczęśliwi w drodze ku niebu - wypełniając przestrzeń swojego życia żywą wiarą przekuwaną na codzienne zajęcia, pracę i kulturę. W ten sposób chcemy patrzeć na rzeczywistość, odczytywać Twoje pragnienia - które na przestrzeni historii możemy nazwać Znakami Czasu – a poprzez które pragniesz naszego uświęcenia.

W czasie tych rozważań pasyjnych próbujemy czytać Znaki Czasu, które – jak wierzymy – są także Twoimi aktualnymi pragnieniami względem nas;

- Rozważaliśmy tajemnicę Twojego Miłosierdzia o której nam przypominasz dając okazję przeżywania Roku Miłosierdzia.

- Zatrzymaliśmy się także nad jeziorem lednickim, gdzie 1050 lat temu Mieszko przyjął chrzest, uświadamiając sobie, że również w taki sam sposób każdy z nas został włączony do wspólnoty Kościoła

- Chcemy dzisiaj przez chwilę spojrzeć na kolejny Znak Czasu który nam dajesz, a którym będą Światowe Dni Młodzieży.

Drodzy Bracia i Siostry,

Pewnie wielu z was słysząc coraz więcej o tych nadchodzących wydarzeniach stawia sobie wiele pytań. Żyjemy w świecie tak bardzo przesiąkniętym konsumpcjonizmem, a więc nic dziwnego, że tak często pojawiają się w kontekście ŚDM pytania:
- Czy jest nam to w ogóle potrzebne?
- Ile nas to będzie kosztować?
- Co z tego będziemy mieli?
- Czy mamy odpowiednie zaplecze, aby to przygotować?
- Czy takie wydarzenie nie przekracza naszych możliwości, jeśli chodzi o potencjał ludzki i zasoby finansowe?

Myślę, że każde z tych pytań ma umocowanie w pewnej rzeczywistości, w której na co dzień się poruszamy i nie jest pozbawione racjonalnych podstaw.
Natomiast jako ludzie wiary, uważam, że nie możemy sobie pozwolić, aby jedynie tego typu pytania zaprzątały nam głowy i zdominowały nasz sposób rozumowania… !

I dlatego oprócz tych wcześniejszych pytań, które sobie zadają wszyscy, niezależnie od tzw. preferencji religijnych, my - jako ci, którzy jesteśmy ochrzczeni i dzięki temu Chrystusowi - musimy sobie zadać jeszcze kilka kolejnych pytań:
- Czy nie jest tak, że Jezus PRAGNIE nam powiedzieć coś przez to wydarzenie?
- Czego się możemy przez to wydarzenie nauczyć?
- Czy nasza religijność jest rzeczywiście tak fantastyczna, jak czasem uważamy, skoro u nas jest organizowana przez cały Kościół powszechny tak potężna akcja ewangelizacyjna?

Jeśli sobie szczerze postawimy te pytania, to niezależnie od tego, czy się zaangażujemy aktywnie, czy też nie w już rozpoczęte przygotowania, to jednak nie będziemy obojętnie wzruszać ramionami… tylko będziemy przynajmniej próbowali znaleźć na nie odpowiedzi, z jakim skutkiem, to już niech Pan Bóg ocenia…

Kochani,
Nie chcę się tutaj wymądrzać, ale raczej podzielić tym, co mnie osobiście dały tego typu wcześniejsze spotkania, bo miałem okazję w trzech z nich uczestniczyć wraz z młodzieżą;

- W 2008r. widząc po raz pierwszy przy zachodzącym słońcu z okna samolotu australijską ziemię, przypominało mi się wielokrotnie zdanie z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju, które podobnie jak w Biblii, również i w mojej świadomości powracało przez następne dni jak bumerang: „I widział Bóg że wszystko co stworzył było bardzo dobre”. Zdałem sobie sprawę, mając możliwość podziwiania tamtego świata, że są w życiu momenty, w których Słowo Boże jest czasem tak dosłowne i namacalnie realne, iż – po prostu nie ma już miejsca na żadne wątpliwości…
Ale żeby nie było tak całkiem idealistyczne, to jeszcze jeden obrazek, który mi utkwił w pamięci. Po Mszy św. Posłania z papieżem Benedyktem, podczas powrotu w tłumie pewien kapłan z Wietnamu chodził i zbierał różne flagi od pielgrzymów. Podszedł i do mnie i prosił, aby mu dać flagę, którą miałem uczepioną u plecaka. Mówię mu, że flag nie rozdaję, jak chce, to mu mogę dać jakiś inny gadżet z Polski. Ale on upierał się o flagę, więc próbuję go pytać; dlaczego akurat flaga? I czemu mu ich tyle potrzeba? I wtedy zaczął tłumaczyć, że chce te flagi po powrocie porozwieszać w swoim kościele, gdzieś tam na prowincji w Wietnamie, aby pokazać swoim parafianom w jak wielu miejscach na świecie modlą się i są obecni katolicy. Tłumaczył, że pragnie ich w ten sposób podtrzymać i umocnić w wierze, za którą są na co dzień bardzo prześladowani… To mnie wówczas przekonało, aby mu tę flagę odstąpić…

Z 2011r. może tylko jeden epizod. W drodze do Madrytu 14 sierpnia dotarliśmy do sanktuarium w Lourdes. Było to dzień przed odpustem i oprócz nas przyjechało również wiele innych grup, zwłaszcza z Ameryki Środkowej też będących w drodze na ŚDM. Pamiętam wieczorem wyszliśmy po kolacji, aby się jeszcze pomodlić w sanktuarium, weszliśmy na duży plac przed bazyliką, na którym te właśnie grupy z Kostaryki i innych krajów bardzo żywiołowo śpiewały swoje pieśni, tańcząc i grając na swoich instrumentach. Zapraszali oni także przechodzących, a więc i nas do wspólnego uwielbienia. Do dzisiaj pamiętam to „zderzenie cywilizacji” – oni i nasi zaskoczeni, wręcz z „otwartymi gębami”, niepewni i oglądający się nieśmiało na mnie, czy mogą do nich dołączyć… Myślę, że dla całej naszej grupy było to znakomitą lekcją, że wiara nie musi być tematem tabu, ale że wiara może być żywa, że wiary nie trzeba się wstydzić, ale że ją można wyznawać z entuzjazmem i przeżywać z radością.

I jeszcze rok 2013 – Rio de Janeiro. Zazwyczaj zupełnie po co innego ludzie przyjeżdżają do tego miasta… - aby się wyszaleć na karnawale, dla różnego rodzaju rozrywek, sportów, ale i rozpusty, a na wszystko to patrzy Chrystus z rozłożonymi rękami z góry Corcovado. Tym razem najsłynniejsza plaża świata – Copacabana, stała się największą na świecie katedrą gromadzącą na Eucharystii kilka milionów ludzi. Ale oprócz tego w tym mieście zapadli w pamięć wszystkim uczestnikom naszej grupy fantastyczni ludzie, którzy nas gościli w swoich domach, nie mieszkali w ścisłym centrum, ale na osiedlach między wzgórzami, którzy tak zwyczajnie i radośnie – z zarazem bez grama wstydu opowiadali o swojej wierze, o swoich zwyczajach, którzy zamiast po południu iść na plotki, to idą do sąsiadki, aby wspólnie odmówić różaniec, czy koronkę do Bożego Miłosierdzia – niby takie proste, ale u nas raczej nie do pomyślenia… ;) … wystarczy tych wspomnień…

Drodzy Bracia i Siostry,
Dziś do nas Chrystus z drzewa krzyża woła PRAGNĘ!
Być może nie jesteśmy sobie raczej w stanie odpowiedzieć w pełni - zwłaszcza w tym momencie - czego Chrystus pragnie, dając nam ŚDM. Być może wielu będzie to Chrystusowe pragnienie próbowało błędnie odczytać, jak ów żołnierz podający gąbkę z octem…

Dlatego potrzeba nam wszystkim dużo pokory i wielkiej ufności, oraz szeroko otwartego serca na działanie Ducha Świętego, a wówczas zarówno my – jako gospodarze, jak i wszyscy pielgrzymi będziemy mogli wzajemnie od siebie uczyć się wiary, doświadczymy poczucia Kościoła powszechnego, czyli tego, że Chrystus ma swoich uczniów w każdym zakątku świata.

I nade wszystko; jeśli naprawdę szeroko otworzymy swoje serca, a jeszcze lepiej jeśli uda nam się otworzyć także swoje domy, to będziemy również zdolni usłyszeć pragnienia i wskazówki Jezusa, czasem bardzo indywidualnie adresowane, a następnie w kolejnych latach przekładać zdobyte doświadczenie i wiarę na kulturę, pracę i sposób życia, uświęcając siebie i swoich bliskich w pielgrzymce do nieba.