ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze spotkania

7.12.2017
Na dzisiejszym spotkaniu odwiedził nas specjalny gość, a mianowicie Święty Mikołaj. Jak za dawnych czasów Mikołaj obdarowywał ludzi prezentami, tak i nas obdarował dziś różnymi prezentami, ale żeby nie było tak łatwo to dla każdego pomocnicy Świętego Mikołaja przygotowały różne zadania. Więcej…

Nasze inicjatywy

Chata na Zagrodach

Kazania pasyjne 2016 - Czytając znaki czasu

Opublikowano: niedziela, 06, marzec 2016 22:10


Post

Panie Jezu,
Już po raz drugi śpiewamy Gorzkie Żale w tegorocznym Wielkim Poście. Czas tak szybko ucieka; już w tym tygodniu zaczniemy rekolekcje, potem Niedziela Palmowa, i Święte Trzy Dni – Triduum Sacrum. Wszystkie te przyszłe wydarzenia, podobnie jak i te już przeżywane Gorzkie Żale, czy piątkowe drogi krzyżowe przyczyniają się do otwarcia naszych serc na pełnię tajemnicy krzyża. Poprzez nie przygotowujemy się, by w Wielki Piątek z głębokim szacunkiem wpatrzyć się w Twój krzyż.
Bracia i Siostry,
Kościół każdego roku daje nam poprzez liturgię możliwość przejścia poprzez te wszystkie wydarzenia. Nie jest tylko dreptanie w kółko, ale każdy rok liturgiczny to kolejna szansa wzrostu duchowego dla każdego z nas, to kolejna okazja do odnowienia może osławionych przez różne życiowe perypetie więzi z Jezusem.
Wyjątkowym okresem roku liturgicznego jest Wielki Post.
Po co dziś człowiekowi post? Czy rzeczywiście jest to konieczne?

– Pewnie nie potrafię wszystkim w pełni zadowalająco odpowiedzieć na te pytania, ale spróbujmy popatrzeć na kilka aspektów postu, które mogą pomóc każdemu w dobrym przeżyciu tego okresu:
1. Czas nawrócenia – Ale przecież jestem katolikiem, chodzę do Kościoła, do spowiedzi, no… nie jestem poganinem, daję na składkę, modlę się, posyłam dzieci na religię, ooo… nawet deklaruję, że przyjmę pielgrzymów z Portugalii na ŚDM…
Bracia i Siostry,
Każdy z nas mógłby wymienić tak wiele przejawów zewnętrznych swojej wiary. Jednakże każdemu z nas potrzebny jest post, aby w tym wszystkim co robimy nie zabrakło pewnej głębszej warstwy… by nie zabrakła ducha… Potrzebny jest Wielki Post, potrzebne są nam Gorzkie Żale i szczera modlitwa przy Jezusie w Najświętszym Sakramencie, aby nasza wiara nie stała się zewnętrzna, powierzchowna i automatyczna.
Działamy często prawie jak że roboty. Nie wierzycie? To sprawdźcie sobie. Wystarczy się przyjrzeć dokładniej niektórym swoim sytuacjom z życia… Taki mały test można sobie zrobić chociażby w Triduum; gdy w Ciemnicy, a później w Grobie Pańskim jest Najświętszy Sakrament – wpadamy do kościoła na liturgię, czy w ciągu dnia bo adoracja, przelatujemy do przodu i buch na kolana, klęczymy, czy potem siadamy i dopiero po chwili zauważamy, że tabernakulum otwarte, że ołtarz wygaszony, że przecież wczoraj wieczorem kapłan przeniósł Najświętszy Sakrament do Ciemnicy, czy do Grobu, więc no… tam jest teraz Chrystus obecny w Najświętszym Sakramencie… Niby takie proste, ja też się kilka razy na tym złapałem…
Ale podobnie jest w wielu sferach życia…
Więc potrzebny jest nam Wielki Post… Potrzeba nam takiego wejścia w głąb. Św. Jan Paweł II pisał do młodzieży polskiej: „Nie wystarczy przekroczyć próg, ale trzeba iść w głąb.” Potrzeba dzisiaj świadomego chrześcijaństwa, opartego nie na automatyce, ale na osobistym, indywidualnym wyborze Chrystusa! Nie wystarczy, że mnie ochrzcili, potrzeba mojej motywacji, aby Chrystus nie był dla mnie kimś obcym, kimś nieznanym! Potrzeba się z Nim zaprzyjaźnić, lub na nowo tę przyjaźń odnowić, bo można już kogoś poznać, ale zaprzestać podtrzymywania relacji i w rezultacie o sobie zapomnieć…
2. Czas powrotu do Ojca – jak w przypadku marnotrawnego Syna. Nie chcę tutaj przypominać całej przypowieści, bo słyszeliście ją dzisiaj podczas Ewangelii na Mszy św., albo też usłyszycie za chwilę; natomiast post i – nawet dosłownie – pusty żołądek jest potrzebny chociażby po to, by jak ten marnotrawny syn – zacząć na nowo myśleć „po Bożemu”. Kultura dzisiejszego świata – powiedzmy sobie szczerze – często nie sprzyja temu, często duch świata „wyciąga nas” na różnego rodzaju manowce, stąd post jest po to, abyśmy się niejednokrotnie otrząsnęli: Ej no, przecież tak nie może być, przecież tak się zakręciłem różnymi sprawami, że już nie mam w ogóle czasu dla Pana Boga…
Co gorsze zaczynam się już nawet samemu Bogu z tego tłumaczyć; „Panie wybacz, ale nie mam czasu: na modlitwę, a już z dzieckiem to w ogóle, bo taki szkolny grafik, bo moja praca, nie mam czasu na Mszę świętą, na drogę krzyżową, etc…”
Ta przypowieść o synu marnotrawnym ma wiele ciekawych niuansów: zobaczcie, że marnotrawny syn zaczął myśleć o swoim ojcu dopiero wtedy, gdy miał pusty żołądek i puste kieszenie… Kiedy głód go sprowokował do tego, aby sięgnąć po strąki do świńskiego koryta. Tak sobie myślę o tej scenie gdy pytam czasem ludzi: dlaczego się nie modlisz? dlaczego nie chodzisz do kościoła? I słyszę odpowiedź: „nie czuję takiej potrzeby” – mam wtedy ochotę odpowiedzieć, że z potrzebą to się chodzi do ubikacji, a nie do kościoła, bo to świadczy, że można się rzeczywiście tak „nakręcić światem” – że już nic innego nie widać… Ale to tylko dowód na to, jak konieczny jest post i to może nawet ten o jednym orzechu dziennie – jak u św. Andrzeja Świerada – by nie upaść tak nisko, jak ukazany dziś przez Jezusa marnotrawny syn. Co prawda Bóg Ojciec zawsze czeka na każdego z otwartymi rękami, bo szkoda każdego zmarnowanego dnia i roztrwonionego majątku Ojca, a każdy z nas już przecież otrzymał poprzez sakramenty i indywidualnie dzięki łasce Bożej „część majątku” od Boga, darmo od Niego nam danego, i chociażby zwyczajna przyzwoitość ludzka – nie wspominając już o duchowych i religijnych argumentach – każe, aby tego nie trwonić…
Po co jeszcze człowiekowi post?
3. – By sobie próbować odpowiedzieć – każdy osobiście – co to znaczy konkretnie w moim przypadku „pójść za Chrystusem” … ta więź z Chrystusem jest taka ważna. Trzeba się przyjrzeć jak ona wygląda; tak indywidualnie, w sercu, bo ta więź z Chrystusem ma nas przeprowadzić przez życie, przez śmierć i wieczność…
Więc post również po to, aby mieć odwagę na co dzień iść za Jezusem. Tutaj potrzeba wspomnieć także o tym dosłownym pójściu za Jezusem, poprzez odpowiedź na głos powołania. Śp o. Jan Góra - którego cenię, bośmy wiele wieczorów przez lata przegadali przy kominku na Jamnej i Lednicy nie obgadując ludzi, ani proboszczów, tylko dzieląc się radościami kapłańskiego życia - wspominał podczas jesiennych rekolekcji kapłańskich, że pracując całe życie wśród studentów i młodych, spotkał w życiu tak wiele dziewczyn i chłopaków, którzy mieli z jednej strony wielkie pragnienie by iść za Jezusem, ale z drugiej strony mówili: czego ojciec chce, czy ojciec nie wie, że ja muszę do domu pojechać? – A Jezus mówi: „zostaw umarłym grzebanie umarłych… a ty pójdź na mną… ta gotowość - jak trudno jest dzisiaj iść za Jezusem, zostawić rodzinę, dom, przyjemności… i stąd wielu jak bogaty młodzieniec odchodzi zasmuconych…
4. – By dojrzewać w wierze. Potrzeba nam Wielkiego Postu, aby dojrzewać w wierze. Aby się w przypadku każdego z nas dokonywało takie osobiste przejście od wiary niedojrzałej, selektywnej, do posłusznego przyjęcia słów Mistrza z Nazaretu. Taka wiara selektywna; słyszy się czasem: „wie ksiądz, jak Kościół nie zrozumie, to zostaniecie sami… jak Kościół nie przejrzy itd… Wiara niedojrzała, selektywna, wiara wybiórcza, często jeszcze zarazem roszczeniowa – bo mnie się należy… a Chrystus pyta ostatkiem sił z krzyża: „Co ci się należy? Na pewno ci się należy?”
Bracie i Siostro,
Potrzeba mnie i tobie Wielkiego Postu! I jeśli nawet do tej pory trochę powierzchownie „przeleciały” ci te 3 pierwsze tygodnie postu, to nie rezygnuj, ale wiedz, że jeszcze dużo można zrobić, bo Bóg jak ojciec czeka, wygląda i pragnie szczerego spojrzenia w oczy, które może być początkiem nowego nawrócenia i umocnienia wzajemnych więzi.
Amen.