ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze spotkania

7.12.2017
Na dzisiejszym spotkaniu odwiedził nas specjalny gość, a mianowicie Święty Mikołaj. Jak za dawnych czasów Mikołaj obdarowywał ludzi prezentami, tak i nas obdarował dziś różnymi prezentami, ale żeby nie było tak łatwo to dla każdego pomocnicy Świętego Mikołaja przygotowały różne zadania. Więcej…

Nasze inicjatywy

Chata na Zagrodach

Kazania pasyjne 2016 - Czytając znaki czasu

Opublikowano: niedziela, 20, marzec 2016 20:43

Znaki czasu w moim życiu

Panie Jezu,
To już ostatnia niedziela w tegorocznym Wielkim Poście, gdzie śpiewamy Gorzkie Żale.
Już za parę dni po raz kolejny dajesz nam możliwość przeżycia Triduum – traktujemy to jako znakomitą okazję, by spojrzeć zwłaszcza oczyma duszy na mękę Twoją i śmierć w świetle wiary, by wreszcie ujrzeć blask Ciebie - Zmartwychwstałego. A tydzień później móc obficie korzystać z owoców Męki i Zmartwychwstania poprzez zanurzenie się w Boże Miłosierdzie.
W czasie tych rozważań pasyjnych zatrzymywaliśmy się przy najważniejszych wydarzeniach religijnych, które jest nam dane aktualnie przeżywać; a więc:
- Rok miłosierdzia
- 1050 rocznica chrztu Polski
- Światowe Dni Młodzieży
- Wielki Post


Mówiłem o nich, bo jestem przekonany, że skoro Bóg poprze Kościół pozwala nam w nich czynnie uczestniczyć, to są one pewnego rodzaju „znakami czasu”, znakami naszych czasów, poprzez które sam pragnie obudzić, albo też pobudzić nasze serca do pełniejszego przeżywania swojej wiary, do głębszej refleksji religijnej, do bardziej świadomego chrześcijaństwa związanego nie tylko z tradycją i rutyną, ale z osobistym wyborem Jezusa, jako Pana i Towarzysza swojej życiowej drogi ku niebu.

Błogosławiony papież Paweł VI w czasie swojego pontyfikatu - po zauważeniu smutnego stanu duchowego współczesnego mu świata - w czasie jednej audiencji mówił, że Bóg nam daje różne znaki czasu, aby ożywić nadzieję Kościoła. Zachęcał gorąco do „odczytywania w rzeczywistości historycznej, szczególnie teraźniejszej znaków, czyli wskazań mających głębsze znaczenie niż to, którego dopatruje się w nich bierny widz.”
Myślę, że od tamtego czasu – 1969r., kiedy te słowa zostały wypowiedziane, choć wiele już lat upłynęło, to nadal są bardzo nośne…
Czasem chrześcijanie zachowują się tak, jakby byli niewierzący… Przechodzą koło wielkich rzeczy, nawet koło największych świętości, po prostu zupełnie obojętnie.

Nie podziwiamy gospodarza, który nie wie, co się dzieje w jego domu. Który nie panuje nad sytuacją rodzinną, nad swoim dobytkiem, itd… natomiast tak wielu ludzi Kościoła zachowuje się często jak taki kiepski gospodarz, zupełnie nie mając pojęcia, co się dzieje pod jego dachem…

Bracia i Siostry - 
- Również dziś tak łatwo jest nam przejść tak po prostu obojętnie koło wielu rzeczy i spraw religijnych wzruszając ramionami, komentując: mnie to nie dotyczy, mnie to „nie rusza”, nie interesuje…

- Również dziś, dla tak wielu chrześcijan religijność i chrześcijaństwo jest mizernym powodem radości… Tak często się słyszy, że religijność męczy, że wiara ogranicza, że Bóg tylko zakazuje, a św. Paweł powie, że „ku wolności wyswobodził nas Chrystus”… i czy to nie jakaś parodia, czy to nie sprzeczność, czy to nie jakieś jedno wielkie nieporozumienie?

Dlatego Bracia i Siostry,
Nadal każdego dnia i na nowo potrzeba nam na dużo Bożego światła, potrzeba nam łaski Bożej!
Potrzeba nam tego Bożego światła, aby umieć odczytywać w „w rzeczywistości historycznej, zwłaszcza teraźniejszej wskazań mających głębsze znaczenie niż to, którego dopatruje się w nich bierny widz”.

Pan Bóg przemawia do człowieka w przeróżny sposób. Oczywiście najczęściej przez słowa Pisma Świętego - czytamy bądź słyszymy Słowo Boże i wiemy, co Bóg uważa na jakiś temat. Mówi również przez Kościół, przez wspomniane chociażby wyżej wielkie wydarzenia kościelne, ale także poprzez
jego oficjalne nauczane na Soborach, słowa pasterzy… Często w czasie modlitwy – gdy człowiek zadaje Panu Bogu pytanie i w modlitewnym skupieniu przychodzi olśnienie, impuls, odpowiedź; wstaje z klęczek i wie, co ma zrobić.

Pan Bóg mówi także przez wydarzenia, historię dziejącą się w naszym życiu, fakty często niereligijne, pozornie nie mające z wiarą nic wspólnego. (znacie pewnie powiedzenie, że Bóg pisze prosto, po krzywych liniach ludzkiej historii). Czasem dopuszcza jakieś zdarzenia, radosne bądź smutne, by ich uczestnik zadał sobie pytanie o sens, dlaczego tak się właśnie stało, traktując to, co się wydarzyło, jako prowokację, zachętę do przemyślenia i zmiany życia.


W czwartym numerze naszego biuletynu – w propozycji rozważań adwentowych ks. Damian – ich autor zachęcał i proponował by popatrzeć na historię naszego życia, jak na znaki czasu od Pana Boga, Jego słowa do nas wypowiedziane za pomocą sytuacji, które nam się przydarzały. Nie jest to oczywiście proste, ponieważ aby zobaczyć więcej niż widać na pierwszy rzut oka, trzeba się nad życiem zamyślić i zapytać siebie o sens tego, co się działo.

Takim wydarzeniem - znakiem czasu może być np. śmierć kogoś bliskiego… Może Pan Bóg zabrał ją/jego, bo widział, że poświęciłeś wiarę na rzecz kariery i biznesu i przez tę śmierć zadał ci pytanie, czy zdajesz sobie sprawę, że ty też umrzesz i jedyną rzeczą jaką z sobą zabierzesz będzie bagaż dobra i zła…

Takim wydarzeniem - znakiem może być choroba… Może Pan Bóg ją dopuścił, byś się w końcu zreflektował, zrobił rachunek sumienia, przemyślał, co w życiu najważniejsze - Bóg powiedział Ci STOP, bo bez tej choroby, w zabieganiu nie miałeś czasu na myślenie i tonąłbyś w coraz większym bagnie…

Takim znakiem czasu mogą być kłopoty z dzieckiem… Może Pan Bóg widzi w twoim sercu grzechy, niepokój, a co za tym idzie, brak cierpliwości do bliskich i chce ci powiedzieć, żebyś swoje życie uporządkował/uporządkowała, przystąpił do spowiedzi i poprawił się, bo niszczysz rodzinę…

Takim znakiem czasu mogą być kłopoty w małżeństwie, pracy, kolizja na drodze, niepowodzenie w szkole… w zasadzie każde wydarzenie. Trzeba sobie tylko postawić pytanie: czy Pan Bóg nie chce mi przypadkiem czegoś przez to powiedzieć?
Może nie i nie ma co szukać na siłę, ale może krzyczy na różne sposoby, a ja wciąż jestem głuchy...


Bracia i Siostry,
Bóg wpisał życie każdego z nas w historię świata, pozwala nam tu i teraz przeżywać swoją codzienność.
Bóg nie pragnie od nas rzeczy nadzwyczajnych, abyśmy zmieniali swoje miejsce, próbowali wstrzymywać czas – ale pragnie, abyśmy także upływający czas uczyli się czytać.

Parę dni temu w szkole ktoś się mnie pyta po śpiewie piosenki, skąd wiem, jakie klawisze i kiedy należy wciskać w organach. Odpowiedziałem pytaniem: a stąd wiesz jakich liter należy użyć pisząc swoje imię? – Padła odpowiedź: Bo się nauczyłem… więc mówię, że ja podobnie, też się nauczyłem…

- tak wiele rzeczy w życiu uczymy się każdego dnia, nie zapominajmy by uczyć się także i odczytywania Bożych znaków i wskazówek, które Bóg nam daje na różne sposoby, bo poprzez nie nasze codzienne życie może zostać w pełni przeniknięte Bożą obecnością. Przestaniemy wówczas robić takie sztuczne granice; tu miejsce dla Boga, a odtąd już ja decyduję… tu różaniec, tam przekleństwo, tu miły uśmiech, a tam złośliwość…

Jeśli autentycznie zaprosimy Boga, aby był tak prostu Towarzyszem w pełni naszej życiowej drogi, to potrafimy się z Nim cieszyć naszymi sukcesami i radościami, potrafimy z Nim również być wtedy gdy jest ciężko, mówiąc niejednokrotnie nawet: Panie, widzisz jak to się dziwnie układa… i będziemy oczekiwać Jego wskazówek,

Nie lękajmy się w pełni zaufać Chrystusowi, bo tylko wówczas już nic nie będzie takie jak wcześniej, bo w Chrystusie każdy i każda z nas jest nowym stworzeniem…

Amen.