ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze spotkania

03.09.2017
Na pierwszym spotkaniu w nowym roku formacyjnym omówiliśmy program i grafik tegorocznych spotkań, oraz kalendarz wydarzeń. Najbliższe większe wydarzenia to:

Więcej…

Nasze inicjatywy

Chata na Zagrodach

28 Niedziela Zwykła C

Opublikowano: sobota, 12, październik 2013 22:01

/Pcim 2013

Chyba nigdy nie zrozumiemy do końca Bożych planów… czasem dziwimy się, bo Pan Bóg nas pozytywnie zaskakuje, a innym razem jesteśmy trochę rozczarowani i nie łatwo nam przychodzi pogodzić się z Jego wolą.

Bracia i Siostry,
Jesteśmy nauczeni planować i przewidywać. I w zasadzie w ten sposób urządzamy sobie życie. Niejednokrotnie wydaje nam się, że potrafimy wszystko przewidzieć, zaplanować, czy wręcz – mówiąc językiem informatyki – zaprogramować. Jesteśmy ekspertami od pisania scenariuszy życiowych, chociaż tak mówiąc z przymrużeniem oka – różnie nam to często wychodzi…

Jesteśmy niezadowoleni, gdy ktoś zaczyna nam nasze plany zakłócać, a już nie daj Panie Boże burzyć…

No właśnie „nie daj Panie Boże…”

Bo niejednokrotnie dopiero wtedy, gdy nasze nieraz misternie ułożone plany zaczynają się sypać, to dopiero wówczas przypominamy sobie o Panu Bogu…
Układamy naszą codzienność nie zawsze licząc się z Jego wolą, z przykazaniami, może czasem nawet wbrew Bogu, chcąc jednak nadal nazywać się Jego dziećmi – chrześcijanami, ale zgodzić się na Jego plan nie bardzo mamy ochotę.

Chcielibyśmy, aby również Pan Bóg myślał naszymi algorytmami…

Dramat – krzyczymy,  czujemy się skrzywdzeni, oszukani, niespełnieni, jeśli nam coś nie wychodzi.
Wyrażamy oburzenie, jeśli ból głowy, kręgosłupa nie ustaje, mimo iż się wzięło apap, albo ketonal; wydaje się nam, że mamy receptę na wszystko, a tak często jesteśmy zupełnie bezradni… 

i tak naprawdę nie pomoże żadne, nawet największe oburzenie… Co pozostaje…?  Milczenie… i nadzieja, że jeszcze Bóg może coś zmienić…

Zespół z Przystanku Jezus śpiewa w jednej ze swych pieśni: „Świat ma odpowiedź na wszystko,
a milczy gdy cierpienie jest blisko…

MILCZY! Byłem kapelanem w szpitalu 2 lata i widziałem jak często pomimo tak bardzo rozwiniętej obecnie techniki, milczy i rozkłada ręce w geście bezradności wobec cierpienia i choroby.

Syryjczyk Naaman i trędowaci z dzisiejszej Ewangelii na pewno sami nie planowali sobie choroby. Podobnie jak i my snuli zapewne różne życiowe plany, lecz w pewnym momencie ich życia okazało się, że muszą je diametralnie skorygować.

Nie byli w stanie już kontynuować, tego, co wcześniej zaplanowali. Wszystko legło w gruzach. Ludzie trędowaci zostawali wręcz wykluczeni ze społeczności. Pozostał im tylko krzyk rozpaczy i błaganie o litość… oraz kromkę chleba.

I oto właśnie wtedy, kiedy już nie mogli w żaden sposób liczyć na swoje siły, na swoje zdolności, kiedy w poczuciu zupełnej bezradności błagali o litość; wtedy na życiowej drodze Naamana staje prorok Elizeusz, zaś drogą na pograniczu Samarii i Galilei, przy której byli trędowaci przechodzi Jezus i słyszymy ich błagalne prośby: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami”. Tylko w Tobie jeszcze my mamy nadzieję!

Przecież chyba każdy z nas doświadczył podobnych sytuacji w życiu, jak ci trędowaci. Pewnie nie w związku z fizycznym trądem, ale różnego rodzaju innymi trudnościami, które podobnie jak trąd również degradują życie.

Bardzo ważne w takich momentach są 2 sprawy:

- Skoro wołam o litość, to trzeba pozwolić Panu Bogu działać swobodnie, chociaż z mojego punktu widzenia może się to wydawać niedorzeczne, czy nawet śmieszne. Elizeusz nakazał Naamanowi iść się 7 razy obmyć w Jordanie, on się zaczął oburzać na taką „terapię”, która jednak okazała się skuteczna. Trędowatych Jezus nie uleczył od razu, lecz kazał im się iść pokazać kapłanom, mogli się oburzać i dziwić, bo zasadniczo nie wolno się im było zbliżać do ludzi, tym bardziej w świątyni, gdzie było ich dużo. I dopiero będąc już w drodze odkrywają, że są zdrowi. Trzeba w swoim życiu pozwolić Bogu działać, nie blokować łaski Bożej…

- I druga sprawa to zwyczajna ludzka wdzięczność, w tym przypadku wobec Pana Boga. Jezus się pyta wracającego Samarytanina: a gdzie jest dziewięciu, przecież was dziesięciu wcześniej tu stało i błagało o litość. Zostali uzdrowieni, doznali łaski Bożej i potraktowali to tak, jak by się im to należało.


O tych dwóch postawach przypomina nam dziś również Matka Najświętsza której wraz z Papieżem Franciszkiem w specjalnym akcie poświęcamy Kościół i świat.
Ona w swoim życiu:
- pozwoliła Bogu działać, chociaż to zupełnie odmieniło Jej plany i całą resztę życia,
- była wdzięczna za wszystko co otrzymała; pamiętamy Jej okrzyk: „wielbi dusza moja Pana, bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny…”


… może więc nie planujmy tak skrupulatnie wszystkiego od A do Z, ale zostawmy miejsce dla Boga, zaufajmy, pozwólmy Mu działać, a doświadczając łask umiejmy być wdzięczni...