ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze spotkania

7.12.2017
Na dzisiejszym spotkaniu odwiedził nas specjalny gość, a mianowicie Święty Mikołaj. Jak za dawnych czasów Mikołaj obdarowywał ludzi prezentami, tak i nas obdarował dziś różnymi prezentami, ale żeby nie było tak łatwo to dla każdego pomocnicy Świętego Mikołaja przygotowały różne zadania. Więcej…

Nasze inicjatywy

Chata na Zagrodach

3 Niedziela Zwykła A

Opublikowano: niedziela, 26, styczeń 2014 17:14

Na kanwie dzisiejszej Liturgii Słowa warto zwrócić uwagę na 2 aspekty:

1.    Misyjność Kościoła.
Kościół jeżeli przestaje być misyjny – to umiera…     
    Dopiero misyjność Kościoła jest dla niego powodem prawdziwej Ewangelicznej radości.

Kiedy Kościół jest misyjny?
    Jezus powiedział odchodząc z tego świata „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” – głoszenie Jezusa Chrystusa – niesienie Ewangelii jest dla chrześcijanina największą radością!

Czytając I czytanie może zdziwić nieco zdanie proroka:
    "W dawniejszych czasach upokorzył Pan krainę Zabulona i Neftalego". Czyli Bóg upokorzył ludzi z narodu wybranego. Dlaczego? Jeśli poczytamy więcej historię biblijną to zobaczymy dlaczego… Bo mieszkańcy tych krain tak często mieli za nic wszystko to, co Bóg wobec nich uczynił. Tyle znaków, tyle cudów doświadczyli ich przodkowie i oni sami i można by powiedzieć „wszystko za nic”. Traktowali to tak, jakby się im to należało! Bo przecież są narodem wybranym. A więc zero wdzięczności, a jeszcze nowe roszczenia i łamanie przymierza, potajemne kulty innym bożkom i inne nieprzyzwoitości. Więc upokorzył Pan - mówi prorok.
    „Za to w przyszłości chwałą okryje drogę do morza wiodącą przez Jordan, krainę pogańską. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą,”…
    Zapowiedź wielkiej radości; Jezus udaje się także i te te krainy, przybywa do Kafarnaum i długo tam przybywa nauczając i czyniąc wiele cudów. Kafarnaum jest wręcz nazywane często "miastem Jezusa". Ale ta zapowiedź wielkiej radości jest także gdzie indziej…  tam, gdzie nie ma uprzedzeń, daleko, wśród pogan, tam, gdzie się wydawało, że nie warto, a już się na pewno nie opłaca się iść… Ale tam jest radość z Bożego światła, tam z tego powodu radość się pomnaża, jest wielkie wesele…
    Nasuwa mi się tu smutna refleksja, czy czasem i w naszych środowiskach lokalnych, w naszej ojczyźnie, i w naszej kochanej Europie nie jest tak, że mamy tak wielkie możliwości w sferze religijnej, jak nigdy wcześniej, możemy tak wiele, pobudowane kościoły, dziesiątki wydań Pisma Świętego i tysiące religijnych publikacji na naprawdę wysokim poziomie, a dławimy się tą swoją religijnością, nie umiejąc nawet z tych wielu możliwości w sposób twórczy korzystać. Z zimną skrupulatnością oceniamy ile to nas wyrzeczeń kosztuje wiara, tak bardzo dokładnie wiemy ile czasu trzeba na poranną, czy wieczorną modlitwę… spowiedź na święta by nie mieć wyrzutów sumienia, Msza święta z obowiązku… No przecież tyle robię! Jak Bóg mógłby mnie nie zbawić…

Czego tu brakuje?
Ducha misyjności!

Kościół jeżeli przestaje być misyjny – to umiera…

    Parę miesięcy temu czytałem artykuł o jednym z klasztorów w Belgii, w którym z powodu braku powołań zostało tylko kilku siedemdziesięcioletnich zakonników. Postanowili oni sprzedawać po kolei kolejne dobra klasztorne i wreszcie sam klasztor ustawiając się w ten sposób do końca swoich dni. Oni się zapewne zdołali dobrze "ustawić", ale Panu Jezusowi zupełnie o co innego chodziło, gdy posyłał apostołów!

Kościół jeżeli przestaje być misyjny – to umiera…

2.     Działanie w jedności… misyjność się pomnaża, jeżeli występuje pragnienie jedności.
    W czym wyraża się jedność?

- umieć się cieszyć z postępów innych
- nie zazdrościć…
- nie tracić odwagi i nadziei i nie wstydzić się Jezusa.

Ks. Jan Twardowski w jednej ze swoich broszur pt: „Jak żyć” pisał:
    Nasz Pan Jezus –
    rodzi się gdzieś w zapadłej dziurze prowincjonalnej,
    otacza się biedakami, naucza tylko 3 lata, a potem zostaje zabity jak zbrodniarz.
    Był jednak postacią naprawdę niezwykłą.
    Kiedyś w takiej dziurze prowincjonalnej, zabitej deskami powiedział ludziom: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.” Powiedział słowa niezrozumiałe wtedy dla nikogo.
    Dziś miliony ludzi są na świecie ochrzczone,
    cokolwiek powiedział, sprawdza się w życiu.
    To jest niezwykłe.

    I trzeba dodać, że dopiero przy takim sposobie myślenia, Kościół się staje misyjny – a ludzie Kościoła zauroczeni Bogiem…
    I dopiero wtedy można odczuć w sercu,
- że wiara nie dławi, ale pobudza,
- że przykazania nie ograniczają, ale wyznaczają nowe horyzonty działań,
- że dążenie do Boga nie dzieli, ale łączy i jednoczy nas między sobą!
- że w drugim człowieku obok potrafię dostrzec nie rywala, lecz brata, bo jesteśmy dziećmi tego samego Boga.

    W dzisiejszej kolekcie słyszeliśmy słowa:
Wszechmogący, wieczny Boże, kieruj naszym życiem według swego upodobania, † abyśmy w imię Twojego umiłowanego Syna, * mogli obfitować w dobre uczynki

My często tak bardzo chcielibyśmy sobie to zmienić: „kieruj naszym życiem wg mego upodobania…”

Bądźmy szczerzy wobec Boga, i niechaj pragnienie jedności będzie w nas obecne nie tylko dzisiaj, gdy kończy się tydzień modlitw o jedność chrześcijan, ale na co dzień.
Nie bójmy się też szczerze powiedzieć: Boże, kieruj naszym życiem według swego upodobania, bo dopiero wtedy wiara będzie naszą radością, a nasz Kościół misyjny.

Amen.