ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze spotkania

03.09.2017
Na pierwszym spotkaniu w nowym roku formacyjnym omówiliśmy program i grafik tegorocznych spotkań, oraz kalendarz wydarzeń. Najbliższe większe wydarzenia to:

Więcej…

Nasze inicjatywy

Chata na Zagrodach


Chrystus to
nie ten, co ogranicza, ale Ten, który wskazuje drogę!
- I kazanie pasyjne - Pcim 2014

W dzisiejszym świecie stało się modne pokazywanie chrześcijaństwa jako karykatury. Karykatury mają to do siebie, że ich podstawowym  zadaniem jest rozśmieszyć, rozbawić, wyśmiać pokrzywioną rzeczywistość i poprawić humor.
Chrześcijaństwo przedstawiane jako karykatura o najróżniejszych formach i odcieniach też staje się dziś często powodem podśmiechiwania, kpiny, też i to wcale nie rzadko jest tematem dobrego kawału mającego poprawić na 3 minuty humor podczas przerwy w pracy, czy podczas zbyt sztywnej imprezy.
Gdyby się ktoś przypadkiem odważył  coś zaoponować, że może nie wypada żartować z religii i z Boga, wówczas może usłyszeć:
A Bóg? Jeśli istnieje, to niech mi coś zrobi!

Bracia i Siostry,
powiedzmy sobie otwarcie, Bóg zrobi, ale jeśli ty Mu na to pozwolisz! Bóg pragnie robić i Bóg robi, ale często nie to, co sobie człowiek umyśli, bo nie jest to zawsze zgodne z Jego wolą i Bóg też nie jest od spełniania wszystkich zachcianek, ale  przede wszystkim trzeba pamiętać, że Bóg nie krzywdzi!

W jednej z gazet katolickich w związku z Wielkim Postem pojawił się artykuł, który mi zapadł w pamięć pod – uważam – bardzo dobrym tytułem: „Ukrzyżowany Jezus nie krzyżuje nas, a zbawia!”
Chciałbym aby ten tytuł stał się mottem naszych rozważań, bo chrześcijaństwo to nie karykatura rzeczywistości, ale chrześcijaństwo sposób na życie, to godne życie z Tym, który mnie pierwszy umiłował!

„Jeśli istnieje, to niech mi coś zrobi!” – w ten sposób może powiedzieć tylko osoba, która ma bardzo wykrzywiony w swojej wyobraźni obraz Pana Boga.

Dlaczego?
Bo uważa Pana Boga, że o ile w ogóle jest, to jest On tyranem człowieka, tym który zadręcza przeterminowanymi przykazaniami, każe zachowywać nie dzisiejsze normy moralne, które „nie sposób ogarnąć”. Który każe znosić bezsensowne cierpienie, który zabrania narkotyków, wolnego seksu, zmiany płci czy orientacji i innych „osiągnięć” współczesnej ludzkości.

Siostro i Bracie,
powiedzmy sobie jeszcze raz otwarcie; ukrzyżowany Chrystus nie krzyżuje nas, ale zbawia! Nasz Pan – Jezus Chrystus nie po to przyjął cierpienie, aby cię udręczyć, mordować normami moralnymi, czy sprawiać, aby twój świat stawał się nieznośny, ale nasz Pan – Jezus Chrystus przyjął cierpienie i krzyż, ABY CIĘ ZBAWIĆ!
Stąd chrześcijanin to naśladowca Jezusa dobrego i zwycięskiego, Jezusa, który fascynował ludzi dobrej woli, który mówił z mocą, wszystkim okazywał miłość, ale który nie bał się też trudu i przyjął cierpienie i krzyż. Nie uciekł też i przed tym.

Dlatego Chrystus to nie ten, co ogranicza, ale Ten, który wskazuje drogę!
Chrystus nie zniewala, ale obdarza wolnością!
Chrystus to nie ktoś, kto podcina skrzydła, ale Ten, który daje nadzieję!
Chrystus to nie ktoś, kto pragnie cię skrzywdzić, ale to Ten, który cię kocha!
Chrystus to nie ktoś, kto chce cię umordować, czy zniszczyć, ale ktoś, kto daje ci życie!

Przy tych 5 aspektach zatrzymamy się na chwilę w czasie tegorocznych rozważań pasyjnych przed Chrystusem w Najświętszym Sakramencie.

I.   Chrystus to nie ten, co ogranicza, ale Ten, który wskazuje drogę!
„Przez ile dróg musi przejść każdy z nas, by móc człowiekiem się stać…?”
- Każdego dnia pokonujemy wiele dróg, dróżek, chodników, schodów, wind. Rozpoczynając po raz kolejny w życiu Wielki Post trzeba sobie zadać podstawowe pytanie: gdzie mnie one wszystkie prowadzą?
Czy są tylko plątaniną pośród przeszkód dzisiejszego świata?
Czy są one tylko tym czymś, po czym się przemieszczamy z punku A – o nazwie dom, do punktu B – praca, C – szkoła, D – kościół, E – market, F – urząd, G – miejsce jakiegoś wypoczynku?

Potrzeba się o to zapytać, bo od tego, czy potrafimy na to pytanie odpowiedzieć, zależy, czy widzimy w naszym życiu jakikolwiek sens.

Trzeba więc sobie postawić 3 pytania:
1.    Gdzie idziemy, dokąd zmierzamy?
2.    Po co idziemy?
3.    Którędy idziemy, jaką wybieramy drogę?

Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże to ciało i dusza – nieśmiertelna dusza. Właśnie poprzez nieśmiertelną duszę każdy z nas jest podobny do Boga. Nie po kolorze oczu czy skóry, mimice twarzy, czy barwie głosu upodabniamy się do Boga, ale poprzez fakt posiadania duszy. Bóg zechciał się podzielić z człowiekiem, jako jedynym swoim stworzeniem tym, co ma najcenniejsze – swoją nieśmiertelnością! Pragnął i pragnie nas zbawić, pragnie byśmy wraz z Nim byli szczęśliwi.
Więc troska o życie, to troska o ciało i troska o duszę.  O integralnym rozwoju można mówić tylko wtedy, gdy obydwa te elementy idą w parze. Mając to na uwadze zapytajmy się znowu: Gdzie idziemy, dokąd zmierzamy? Dokąd nas prowadzą nasze ludzkie drogi? Czy biegamy po nich w trosce o jedno i drugie, o ciało i duszę? Czy też troska o duszę gdzieś wyparowała… ?

Druga sprawa; to po co idziemy? Po co przemierzamy nasze ludzkie drogi?  Aby zaspokoić swój apetyt, głód bogactwa i swoje rządze, czy aby przynieść radość drugiemu i zarazem do Boga się przybliżyć? Chrześcijanin to człowiek, który zawsze pamięta, że Bóg jest kresem jego życia i wszystek wysiłek ma ostatecznie służyć temu, aby radość zbawienia była pełna!

I po trzecie; Którędy idziemy, jaką wybieramy drogę? Człowiek od zawsze szukał i szuka łatwiejszych i szybszych rozwiązań. Jednakże nie zawsze i nie wszystkie te rozwiązania zawsze są dobre i przynoszą nam radość, korzyść i szczęście. Krocząc przez życie, i mając  obrany dobry cel, nie koniecznie musimy wybrać najlepszą drogę. Może się okazać, że owszem cel dobry, ale droga prowadząca do niego pozostawia wiele do życzenia… Utarło się dziś powiedzenie, które ma wzięcie często również wśród chrześcijan, że cel uświęca środki. Ale to nie tak ma być. Chrystus nie pragnie, abyśmy szli do Niego po trupach… Chrystus pragnie aby już teraz, drogi naszego życia wyglądały pięknie!
Nie tylko cel się liczy, ale również to, w jaki sposób do niego zmierzam!
Bóg pragnie nie tylko tego, abyśmy o Nim pamiętali, aby również tego, abyśmy wybierali odpowiednią drogę, która nas do Niego zaprowadzi, by była to droga, która nas będzie wewnętrznie ubogacać, a nie ogałacać i ograniczać horyzont naszego życia!

W minioną środę weszliśmy na drogę Wielkiego Postu, zadbajmy o to, by była to piękna droga! By była to droga na której będzie sporo punktów religijnej odnowy. Pamiętajmy o gorliwej modlitwie, niedzielnej Mszy św. nabożeństwach drogi krzyżowej tych wspólnych, czy odmawianych prywatnie, pamiętajmy o spowiedzi, pamiętajmy o poście zwłaszcza piątkowym, i o innych postanowieniach, które uczynią naszą wielkopostną drogę, drogą piękną, drogą rzeczywiście zbliżającą nas do Boga!
Jezusowi w Eucharystii polecamy też tych, którzy nie mają odwagi, czy chęci by wejść na taką drogę… Polecamy tych, którzy zatracili się na ziemskich drogach, którzy wybierają drogi prowadzące do nikąd, polecamy zatraconych w alkoholu i narkotykach, zniewolonych przez inne nałogi i nie mogących poprzez to zrobić kroku do przodu. Panie dodaj im mocy i siły, aby zdołali się podnieść, dostrzec Twoją obecność, zrobić choć parę kroków drogą w Twoim kierunku i na nowo zobaczyć, iż życie może mieć sens.  Dodaj odwagi również nam, abyśmy zdołali im pomóc, znaleźli sposób, jak to można zrobić.

Panie Jezu, Tobie się powierzamy jako ludzie wiary! Dziękujemy Ci za twoją obecność wśród nas. Dzięki Tobie mamy świadomość, że chrześcijanin to nie człowiek oderwany od rzeczywistości, ograniczony barierami nałogów i innych światowych zobowiązań i interesów.

Dzięki Tobie wiemy, że chrześcijanin to człowiek stąpający po świecie, ale to zarazem człowiek, którego pespektywą jest niebo!
Jezu Chryste, "jesteś drogą mą, więc każdy krok stawiam Tobie Jezu!"

Amen.